maja 10, 2009
maja 09, 2009
fotografia siostry Ewy
Jestem polską muzułmanką na emigracji. Przez 25 lat spędzonych na tym świecie myślałam, że nie posiadam żadnego talentu, a wszystkimi Allah obdarował moja siostrę - to ona zawsze malowała, rzeźbiła, modelowała, robiła na drutach itp. Moje talenty, owszem, na krótko objawiły się w wieku 4 lat, kiedy to układałam wiersze i całkiem zgrabnie mi to wychodziło. Jednak na tym koniec. Mimo to chciałam zawsze sobie udowodnić że gdzieś w głębi mnie drzemie choć odrobina talentu 'plastycznego, wizualnego'. Kiedy w końcu spełniło się moje życzenie i dostałam od męża aparat, zaczęłam odkrywać na nowo świat...Fotografia to moje hobby, nie jestem żadną artystką ani profesjonalistką, po prostu lubię uwieczniać piękno, którym Allah nas obdarzył, alhamdulillah. Fotografowanie sprawia mi radość.
maja 08, 2009
tolerancja, nietolerancja, wzajemność i jej brak cz 2.
Rzeczą, z jaką bardzo, bardzo często spotykam sie podczas rozmów z niemuzułmanami na żywo i wirtualnie jest fakt, że kiedy tylko muzułmanin ośmieli się poskarżyć na przejawy nietolerancji i/lub dyskryminacji ze względu na wyznanie w którymś z krajów zachodnich, w odpowiedzi serwuje mu się brak tolerancji dla (najczęściej) chrześcijan lub innych wyznań w krajach muzułmańskich w stylu:„Bo do Mekki niemuzułmanom nie można wchodzić, do Watykanu muzułmanom można”; „bo tam (i tu często pada znaczący zwrot, do którego wrócę później) „w waszych krajach”/„u was” nie można budować kościołów, a u nas meczety można”; „przeszkadza wam religia w szkołach, ciekawe jakby chrześcijanin pojechał do Arabii Saudyjskiej, Algierii, Iranu i zażądałby, żeby nie było nic w szkole o islamie, bo to go obraża”; „wy tu macie wolność wyznania, a sami jej nie dajecie”; „żądacie poszanowania praw, a sami ich nie dajecie”; „skoro u was trzeba się okutać od góry do dołu, dlaczego wy się nie dostosujecie”; czyli ogólnie, „skoro u was my sie mamy dostosować, wy się też dostosujcie do (i tu już padają różne pojęcia): kultury europejskiej, korzeni chrześcijańskich, itp, itd.”.
Zanim przejdziemy do sedna, mała dygresja. Jeśli chodzi o przejawy nietolerancji, jakiej mogą gdziekolwiek doświadczać niemuzułmanie żyjący w zgodzie z muzułmanami ze strony tych ostatnich, jak brzydkie traktowanie, obelgi, palenie świątyń, które są już wybudowane, jakiekolwiek prześladowania, ataki osobiste czy majątkowe, ze względu na wyznanie – temu jako wierząca muzułmanka jestem przeciwna, bo i temu przeciwny jest duch i nauki mojej religii. Takich czynów, uważam, mamy się wystrzegać, potępiać je u naszych braci i sióstr oraz robić, co w naszej mocy, aby coś w tym temacie zmienić. Natomiast tutaj odnoszę się, jak zresztą autorzy cytatów jw (świadomi tego czy nie), do „nietolerancji”, jaka w oczach niemuzułmanów może wynikać z praw krajów muzułmańskich regulujących sprawy religijne i wyznaniowe.
Teraz, odbijanie piłeczki w postaci porównań wolności wyznaniowych w krajach zachodnich i muzułmańskich oraz żądanie czy oczekiwanie wzajemności jest moim skromnym zdaniem nieuzasadnione. Co więcej, nie może być używane jako wymówka, usprawiedliwienie dla istniejącej w krajach zachodnich islamofobii i niedotrzymywania praw wyznaniowych przysługujących muzułmanom, a tak ono w rozmowach brzmi... Dlaczego?
Użycie tego typu argumentów wynika najczęściej z:
I. Wybiórczej wiedzy na temat państw muzułmańskich dzisiaj, zamieszkujących je mniejszości religijnych i rzeczywistych praw im przysługujących oraz uogólnianie niektórych panujących w poszczególnych krajach np. takich jak Arabia Saudyjska do pozostałych ponad 3 tuzinów i do całej wspólnoty muzułmańskiej świata ogólnie. Bo kościoły, klasztory mają się dobrze, ich dzwony dzwonią, msze są odprawiane, w wielu krajach nawet prowadzone są misje chrześcijańskie. II. Nieznajomości praw, jakie szarijat (prawo islamskie) rzeczywiście przyznaje mniejszościom religijnym, które to były stosowane w państwie islamskim Proroka, pokój z nim, i jego następców (zwanych kalifami). Stąd też trudności z rozróżnieniem nadużyć, jakie mogą mieć miejsce w imię islamu, czy niewłaściwych interpretacji w tym temacie dzisiaj.
III. Niewiedzy na temat roli, jaką islam odegrał ogólnie w historii, a konkretniej w ukształtowaniu i rozwoju politycznym, prawodawstwa obszarów, na które dotarł 1400 lat temu i na temat przebiegu całego tego procesu po dziś dzień. Niestety, pod tym względem nie można czynić i używać porównań z religią chrześcijańską - czyjej roli w historii cywilizacji zachodniej bynajmniej nie mogę i nie zamierzam umniejszać – z dwóch powodów:
1) religie te różnią się od siebie pod względem zasięgu mocy politycznej i prawodawczej, jaka z nich emanuje. W islamie sięga ona dużo dalej oraz została dobitnie i całościowo ustanowiona i zalegalizowana w źródłach religijnych, czyli (dla wierzących) przez Boga. Model lidera religijno-politycznego ustanowiony w postaci Proroka Muhammada, pokój z nim, nie ma wiele wspólnego z przywódctwem Jezusa, pokój z nim, w religii chrześcijańskiej. Dlatego też związek wiernych muzułmanów z tymi aspektami islamu będzie dużo silniejszy, bo oparty o ich Boskie pochodzenie, niż może to mieć w przypadku wiernych chrześcijan, gdzie religia jako system religijno-polityczny jest wytworem ludzkim (bo oparcia w źródle religijnym nie ma), stąd też większa możliwość poddaniu go zmianom, czy nawet odejściu od niego do innego systemu – również produkcji człowieka;
2) historie społeczeństw, na które te dwie religie oddziaływały/ją oraz związku tych społeczeństw z nimi na przestrzeni czasu, różnią się istotnie na etapie przed i po pojawieniu się obydwu religii, stąd owoce historii, jakimi są dzisiejsze rzeczywistości państw zachodnich i muzułmańskich, nie są w żaden sposób równoległe, wręcz dość odmienne. Przed narodzinami chrześcijaństwa na obszarach Europy i basenu Morza Śródziemnego rozwinęły się cywilizacje grecka i rzymska. Ich dorobek kulturowy i administracyjno-polityczny to podwaliny, na których działało chrześcijaństwo, które później wskrzeszono i do dziś stanowią nieodzowną część rzeczywistości państw zachodnich. Nie możemy zapomnieć o epoce Oświecenia i jego kluczowej roli w dzisiejszej tradycji politycznej tychże państw, ze szczególnym naciskiem na oddzielenie religii od władzy. Natomiast, w przypadku islamu i historii państw muzułmańskich to wszystko nie miało miejsca. Islam od początku był systemem organizującym życie indywidualne, społeczne, kulturowe, ekonomiczne, polityczne i administracyjne ludów zamieszkujących ziemie, jakie z czasem obejmował i tej roli religii muzułmanie nigdy się nie wyparli ani nie starali obalić. Do czasów kolonializmu na ziemiach muzułmańskich islam nie syntetyzował z innymi religijnymi czy świeckimi formami polityczno-administracyjnymi, a i kolonializm nie zdołał całkowicie wykorzenić związku tej religii z władzą i prawodawstwem państw, jakie wyłoniły się po jego odejściu, mimo iż go osłabił. Dlatego (zbaczając na chwilę z tematu) korzenie, jakie dzisiejsza Europa ma w chrześcijaństwie również nie są porównywalne do korzeni islamskich krajów muzułmańskich.
Dlaczego wolności wyznaniowe w Europie i w świecie arabsko-muzułmańskim nie są takie same, bezpośrednio wynika z powyższego. Islam od samego początku określał i regulował swoją pozycję w państwie w stosunku do innych wyznań w państwie islamskim, czego pozostałości przetrwały do dziś w krajach, które go całkowicie od władzy nie oddzieliły, ani nigdy całkowitej równości wyznaniowej (jak zachodnia) nie ustanowiły. Zaś tradycja polityczna państw europejskich za wartości uznała wolność wyznania, równość wszystkich wyznań, a zatem przysługujące im takie same prawa do kultu i manifestacji oraz zakaz dyskryminacji ze względu na wyznanie. Prawa te nie były ustanawiane na zasadzie wzajemności z krajami pochodzenia wyznawców czy obszarami, gdzie się ich religię wyznaje. Zostały przyznane wszystkim, tak obywatelom jak przyjezdnym po równo. Dlatego zastanawia mnie, dlaczego osoby broniące m.in. tych wartości, uznające się za ich spadkobierców, przytaczają argument braku wzajemności, kiedy mowa o ich łamaniu? I dlaczego muzułmanie mieliby z nich nie korzystać, czy się nie domagać, skoro są dla wszystkich i są (wg autorów cytatów jak mniemam) lepsze niż wartości, prawa istniejące gdzie indziej, uznane są za osiągnięcie cywilizacyjne?
Kolejna ciekawa rzecz to ten skrót myślowy „w waszych krajach”/„u was” pod adresem konwertytów obywateli Europy, tu na blogu - Polski. Jego interpretacja jest jasna: „wy, przyjęłyście islam, to już nie jesteście Polkami, i jako muzułmanki odpowiadajcie za to, co robi Kadafi, co dzieje się w Afganistanie, Pakistanie wszystkim niemuzułmanom”, o czym m.in. pisała już Monika. A przepraszam, jakim prawem pozbawia się nas polskości, praw nam nadanych przez konstytucję RP jak każdemu innemu Polakowi dlatego, że jest POLAKIEM a nie katolikiem, ateistą czy muzułmaninem? I jakim innym pociąga się nas do odpowiedzialności za ustawodawstwo, tradycje, zwyczaje panujące w innych krajach? Bo czy aby na pewno wszystkie one wynikały z islamu?
Na koniec pytanie, czy islam w swej pierwotnej postaci jest tolerancyjny wobec innych wyznań? Jest, bo toleruje w swoich „progach” innowierców, nadaje im pełny status obywateli, nie zabiera im prawa do wyznania i kultu, jedynie je w pewnych sytuacjach ogranicza, ani do przyjęcia islamu nie zmusza, tego dowodzi historia i nauki tej religii. Jest zatem mniej tolerancyjny niż świeckie prawa wyznaniowe ustanawiane przez człowieka, ale to już wynika z jednego z jego podstawowych założeń: głoszenia Prawdy i ustanawiania jej, któremu zaprzeczyłby, dopuszczając rozpowszechnienie się fałszu. Świeckie prawa wyznaniowe takiego zadania nie mają. Są to po prostu dwie oddzielne bajki...
Iman
Zdjęcia:
górny lewy róg: Melilla, miasto hiszpańskie w płn. Afryce (Maroko): od lewej: synagoga Or Zoruah, kościół Świętego Serca, meczet As-Salam;
niżej po prawej: Amman (Jordania), minarety meczetu Króla Abdullaha i dzwonnica kościoła prawosławnego.
Zainteresowanych częścią Iszą, odsyłam do: Tolerancja, nietolerancja, wzajemność i jej brak...
Współistnienie jest siłą
Tolerancja
Niemuzułmanie w państwie muzułmańskim
maja 07, 2009
Mułła Nasruddin...
Ludzie z pewnego miasta zaprosili Mułłę Nasruddina, aby wygłosił dla nich chudbę (kazanie). Kiedy wszedł na minbar zobaczył, że zebrani są bardzo niezadowoleni i powiedział:- Wiecie co chcę powiedzieć?
- Nie - odpowiedzieli niechętnie.
- Że nie mam zamiaru mówić nic do ludzi, którzy nie mają pojęcia o czym będę mówił - i wyszedł.
Zebrani zawstydzili się i w następny piątek zaprosili go znowu, aby wygłosił dla nich kazanie. Kiedy wyszedł na minbar i zadał to samo pytanie tym razem odpowiedzieli:
- Tak. Na co Mułła Nasruddin:
- Dobrze, skoro juz wiecie, co będę mówił, nie będę wam marnował czasu - i wyszedł.
Wszyscy zawstydzili się jeszcze bardziej i w kolejny piątek postanowili ppnownie zaprosić Mułłę Nasruddina. Zaproszony wszedł na minbar i znowy zadał to samo pytanie:
- Wiecie co chcę powiedzieć?
Część zebranych powiedziała - nie - a część powiedziała - tak. Na to Mułła Nasruddin:
- Dobra, to ta część, która wie, co chcę powiedzieć niech powie to tym, którzy tego nie wiedzą - i wyszedł.
- Nie - odpowiedzieli niechętnie.
- Że nie mam zamiaru mówić nic do ludzi, którzy nie mają pojęcia o czym będę mówił - i wyszedł.
Zebrani zawstydzili się i w następny piątek zaprosili go znowu, aby wygłosił dla nich kazanie. Kiedy wyszedł na minbar i zadał to samo pytanie tym razem odpowiedzieli:
- Tak. Na co Mułła Nasruddin:
- Dobrze, skoro juz wiecie, co będę mówił, nie będę wam marnował czasu - i wyszedł.
Wszyscy zawstydzili się jeszcze bardziej i w kolejny piątek postanowili ppnownie zaprosić Mułłę Nasruddina. Zaproszony wszedł na minbar i znowy zadał to samo pytanie:
- Wiecie co chcę powiedzieć?
Część zebranych powiedziała - nie - a część powiedziała - tak. Na to Mułła Nasruddin:
- Dobra, to ta część, która wie, co chcę powiedzieć niech powie to tym, którzy tego nie wiedzą - i wyszedł.
maja 04, 2009
PYTANIE do "M": Przejście na islam będąc mężatką
Bintun: witam, chcialabym sie dowiedziec czy znacie panie historie kobiet ktore przechodzac na islam byly po chrzescijanskim slubie.czy znacie przypadki kiedy ich mezowie,narzeczeni sprzed konwersji przeszli z nimi na islam? wiem ze w przypadku nawrocenia sie na islam w swietle tej religii slub nie muzulmanski staje sie niewazny. dla kobiety bedacej w stalym zwiazku i chcacej przejsc na islam to musi byc prawdziwy dramat.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
