kwietnia 29, 2011

mów coś dobrego albo zachowaj milczenie

W znanym hadisie Prorok (pokój z nim) powiedział: "Kto wierzy w Allaha i Jego Posłańca niech mówi to co przydatne, dobre lub niech zachowa milczenie". [przekazane przez Ahmad, Malik i Tirmithi]

Hadis ten podkreśla, że jesteśmy odpowiedzialni za to, co mówimy

Mowa dzieli się na trzy rodzaje:

  • Khayr (dobra): to jest ten typ mowy do której hadis ten zachęca.
  • Szarr (zła): jest to typ mowy złej i zakazanej
  • Laghł (daremna,bezowocna, czcza): jest to rodzaj mowy, która nie jest ani dobra, ani zła. Nie jest ona zabroniona, ale lepiej jest milczeć i powstrzymywać się od niej. "

Mowa może być niebezpieczna, dlatego powinniśmy kontrolować co mówimy, aby nikogo nie skrzywdzić oraz aby nie szerzyć fałszu. Cel naszej rozmowy powinien być dobry i wartościowy. Jeśli nie jesteśmy w stanie mówić dobrze, to lepiej zachowajmy milczenie. Prorok (pokój z nim) powiedział: ”Mów jedynie to o czym posiadasz wiedzę i doświadczenie i nie mów o czymś o czym nie masz wiedzy”. [Buhari i Muslim]

Bóg mówi :
{ I nie idź w ślad za tym, o czym nie masz wcale wiedzy! …} [17:36]
Nie rozmawiajmy z ludźmi o wszystkim, co słyszymy, bez uprzedniego dochodzenia i potwierdzenia prawdziwości tego, bo można usłyszeć od innych coś prawdziwego lub fałszywego. Jeśli rozmawiamy o wszystkim, co słyszymy, bez pewności, że jest to prawda, będziemy dzielić się grzechem. Prorok (pokój z nim) ostrzega nas w autentycznym hadisie: ”Człowiek popełnia wystarczający grzech, gdy mówi o wszystkim, co słyszy”.

Mówienie prawdy i tego, co przynosi korzyść innym, jest częścią wiary muzułmanina.

Bóg mówi:
{O wy, którzy wierzycie! Bójcie się Boga i mówcie prawe słowa! On ulepszy wasze działania i przebaczy wam wasze grzechy. A kto słucha Boga i Jego Posłańca, ten zdobędzie w nagrodę wielkie szczęście.}[33:70-71]
Bóg informuje nas w Koranie o pewnych rzeczach, które stanowią dobro w naszej mowie i sa korzystne dla innych ludzi:
{Nie ma żadnego dobra w ich licznych tajnych rozmowach, z wyjątkiem głosu tego, kto nakazuje jałmużnę albo - słuszne postępowanie, albo - zgodę między ludźmi. A kto tak czyni, bardzo pragnąc przypodobać się Bogu - to My mu damy nagrodę ogromną.}[4:114]

Prorok (pokój z nim) powiedział: "Zaprawdę, sługa będzie mówił słowa miłe Bogu, myśląc, że są nieistotne, ale dzięki nim Bóg podniesie go o wiele stopni wyżej i zaprawdę sługa będzie mówić słowa niemiłe Bogu, myśląc, że są nieistotne, ale dzięki nim, Bóg wyśle go do Piekła”.[autentyczny Buhari]

Musimy być czujni, aby nie mówić kłamstwa. Musimy myśleć o tym, co mówimy i przewidywać konsekwencje naszych słów zanim pójdziemy dalej w mowie. Prorok (pokój z nim) powiedział: "Człowiek może mówić słowa, nie myśląc o ich skutkach, ale dzięki nim, zanurzy się w Ogniu Piekła głębiej niż na odległość między Wschodem a Zachodem”.[autentyczny, Buhari i Muslim]

Jeśli odwiedzamy chorego, nie mówmy do niego: „Oh! Twoja twarz jest żółta! Twoje oczy wydają się być błędne! Twoja skóra jest sucha!” Mów dobrze albo zachowaj milczenie.

Pewnego razu mężczyzna odwiedził chorego i usiadł obok niego na chwilę. Zapytał się co dolega choremu? Pacjent powiedział mu na co choruje i że jego choroba jest poważna. Odwiedzający slysząc to zaczął krzyczeć i powiedział:”Oh nie! Taki i taki, przyjaciel mój, chorował na to samo i umarł. Mojego brata przyjaciel także złapał tą chorobę i choroba ta przykuła go do łóżka aż do śmierci. Mojego szwagra sąsiad również chorował na to i umarł.” Cały czas słuchając, chory mężczyzna był bliski eksplodowania. Wtedy, mężczyzna odwiedzający, przed wyjściem odwrócił się do pacjenta i powiedział:”Na marginesie, czy masz dla mnie jakąś radę?” Chory powiedział:”Tak! Kiedy wreszcie wyjdziesz stąd, nie waż się więcej do mnie wracać!”

Komentujmy rzeczy, które są piękne i urocze – rzeczy, dzięki którym człowiek czuje się szczęśliwy, gdy zostaną zauważone i pochwalone. Jeśli chodzi o rzeczy, których ludzie zwykle wstydzą się lub czują się upokorzeni kiedy ktoś je zauważy, na nie przymknijmy oko. Komentujmy tylko rzeczy, które są źródłem radości, a nie przygnębienia.

Na przykład: wchodzimy do domu przyjaciela i zauważamy, że krzesła są bardzo stare. Uważajmy, by nie stać się irytującymi osobami, które nie mogą przestać oferować swoich niechcianych rad. Bądźmy ostrożni i nie mówmy np.: "Dlaczego nie kupisz nowych foteli? Połowa żyrandoli nie działa. Dlaczego nie możesz kupić nowych? Farba na ścianach odchodzi! Dlaczego nie pomalujesz ścian?” itp.

On nie poprosił nas o radę. Nie jesteśmy profesjonalnymi dekoratorami wnętrz, u których należy zasięgnąć porady. Pozostańmy w milczeniu. Być może nie jest on w stanie zmienić dekoracji. Być może jest on ograniczony finansowo, i tak dalej. Nikt nie jest bardziej uciążliwy niż człowiek, który zawstydza ludzi zauważając rzeczy, które go upokarzają, a następnie rozwija temat i zaczyna przekazywać swoje uwagi. Podobnie, jeśli jego ubranie jest stare lub jego klimatyzacja w samochodzie nie działa, Mówmy dobrze lub zachowajmy milczenie.
Kiedy odwiedzamy chorego, nie mówmy mu o śmierci, jeśli będziemy zmuszeni kiedykolwiek coś komentować zróbmy to bardzo taktownie. Bądźmy mądrzy i mili robiąc to!

Opracowane m.in. na podstawie książki: “Enjoy your life” Dr. Muhammad Abd Al-Rahman Al- Arifi

kwietnia 23, 2011

umiłowanie świata doczesnego i niechęć do śmierci


Prorok (pokój z nim) powiedział:
„Ludzie wkrótce będą wzywać jeden drugiego, aby was (muzułmanów) zaatakować, jak ludzie podczas jedzenia zapraszają innych do dzielenia się żywnością". Ktoś zapytał: "Czy to się stanie z powodu naszej małej liczebności w tym czasie?" Prorok (pokój z nim) odpowiedział: "Nie! Będziecie bardzo liczni w tym czasie, ale będziecie jak piana i szumowina niesiona przez rwący potok (wodę), a Bóg usunie strach z piersi (serca) waszego wroga i umieści al-wahn w waszych sercach”. Ktoś zapytał: "O Proroku, co to jest al-wahn?" On odpowiedział: "Miłość do świata doczesnego i niechęć do śmierci". [autentyczny, przekazany przez Abu Dawud i Ahmad]
Te zdarzenia, wymienione przez Posłańca Muhammada (pokój z nim) w tym hadisie mają już miejsce w każdym społeczeństwie muzułmańskim i są jasną dolegliwością. Świat muzułmański stał się zbyt materialistyczny, rozpaczliwie dąży do nagrody i przyjemności tego świata, zapominając o życiu ostatecznym. Prorok (pokój z nim) powiedział:
„Rozpamiętuj dużo o śmierci, która jest niszczycielem przyjemności.” [Tirmidhi]
Bóg mówi:
{...Powiedz: "Używanie życia na tym świecie - niedługie, a życie ostateczne jest lepsze dla tego, kto jest bogobojny. I nie doznacie niesprawiedliwości nawet na łupinkę daktyla."} [Koran 4:77]
Imam Ahmad przekazuje od Abu Dardy:
"Gdybyś tylko wiedział, co na pewno zobaczysz po twojej śmierci, nigdy byś nie zjadł ponownie jednego kęsa, nawet podczas ogromnego apetytu i nigdy więcej byś się nie napił dodatkowego łyka wody dla przyjemności podczas nienasyconego i nieugaszonego pragnienia".
Kiedy muzułmanie zdadzą sobie sprawę, że śmierć to nie koniec, ale początek, że spotkają się z ostatecznym wymiarem sprawiedliwości Allaha i że będą ich czekać potworne męki albo błoga nagroda, wtedy nasza sytuacja na pewno zmieni się.

Bóg mówi:
{Zaprawdę, Bóg nie zmienia tego, co jest w ludziach, dopóki oni sami nie zmienią tego, co jest w nich!...} [Koran 13:11]

kwietnia 20, 2011

bezsenność Nasruddina

Mułła Nasruddin wybrał się w odwiedziny do znajomego z sąsiedniej wsi. Droga była daleka, a osiołek Nasruddina nieskory do szybkiego marszu i Mułła dotarł na miejsce dawno po kolacji, kiedy gospodarz i jego goście pili kawę. Resztę wieczoru spędził, co prawda, w bardzo miłym towarzystwie, ale głodny. Po nastaniu nocy wszyscy rozeszli się do swoich domów, a Nasruddin poszedł spać, jednak odczuwał tak dotkliwe ssanie w żołądku, że nie mógł zasnąć. Poszedł więc do pana domu i powiedział:


- Umiłowany bracie, odczuwam jakąś niespotykaną niewygodę i z tego powodu nie mogę usnąć. Czy mógłbyś mi dać coś, co podłożę sobie pod głowę, na przykład spory kawałek chleba?

kwietnia 17, 2011

jestem muzułmaninem

Nazywam się Daniel, jestem polakiem i zarazem muzułmaninem. Urodziłem się w Warszawie i zostałem wychowany w rodzinie katolickiej. Byłem ochrzczony, przyjąłem komunię świętą, byłem bierzmowany. w wieku 25 lat ożeniłem się, miałem ślub cywilny i ślub kościelny. Jednak jak to w życiu bywa, między mną a moją żoną nie wszystko układało się tak jakbyśmy chcieli. Po dwóch latach małżeństwa wzięliśmy rozwód i tak do dnia dzisiejszego żyję. Od dzieciństwa byłem bardzo religijny, zawsze chodziłem do kościoła na msze święte w niedzielę i nie tylko. Oczywiście miałem w życiu okresy buntu i gniewałem się na Boga, wtedy przestawałem chodzić do kościoła i modlić się. Jednak po pewnym czasie zaczynało mi czegoś brakować. wtedy ze skruchą wracałem przed ołtarz i prosiłem o przebaczenie. I tak mijały lata. W wieku trzydziestu lat zacząłem jeździć do klasztoru Benedyktynów w Tyńcu. Zaszywałem się tam na kilka dni i oddawałem rozmyślaniom i modlitwie. To w Tyńcu poznałem bardzo ciekawych i wartościowych ludzi. Zakonników którzy imponowali mi swoim powołaniem i oddaniem Bogu. Jednak tam też zauważyłem i zacząłem się nad tym zastanawiać nad jedną zasadniczą kwestią. W tej ciszy za murami klasztornymi doszło do mnie to, że my katolicy w obrzędach liturgicznych praktycznie nigdy nie modlimy się do boga jako Boga, wszystkie nasze modlitwy kierowane są tylko i wyłącznie do Jezusa i Maryi. Zacząłem się nad tym zastanawiać, jednak będąc człowiekiem głębokiej wiary stwierdziłem, że tak musi być, że Jezus jest przecież synem Boga i tworzy On razem z Duchem Świętym, Trójcę Świętą a że Maryja przecież była matką Jezusa i jej też należy oddawać cześć i chwałę. Moja historia z klasztorem Benedyktynów zakończyła się w chwili gdy, Ci pobożni i skromni ludzie, żyjący według reguły świętego Benedykta zaczęli zmieniać profil swego Klasztoru i swojego powołania. Na początku zaczęli przyjmować co raz więcej "turystów" chcących oddać się kontemplacji i modlitwie za murami klasztoru, oczywiście za odpowiednią opłatą. Następnie zaczęli prowadzić działalność gospodarczą polegającą na sprzedaży "własnych" wyrobów z logo "BENEDYKTYNI". Powstała w ten sposób firma podpisywała umowy z różnymi małymi gospodarstwami rolnymi, wytwórczymi i produkcyjnymi, którzy produkowali swoje wyroby i umieszczali na opakowaniach nalepki z wyprodukowano przez "BENEDYKTYNI". Zgadzam się, że w dzisiejszych czasach każdy pomysł na działalność biznes jest dobry, jednak uważam, że pewnych rzeczy i w pewnych formach osobom duchownym robić nie wypada. Po pewnym czasie klasztor zamienił się w prawdziwą fabrykę pieniądza. Zaczęto otwierać sklepy i stoiska firmowe, tworząc sieć "BENEDYKTYNI". Idąc za sukcesem, przyszedł pomysł otwarcia w murach klasztoru restauracji i kawiarni. Co oczywiście przyciągnęło do tego cichego i pełnego uroku i ciszy miejsca rzesze turystów, którzy zostawiali tam pieniądze. Tym samym ten mój pełen uroku i pobożności klasztor zamienił się w pełen gwaru i szaleństwa przybytek gastronomicznej rozpusty. W tym samym czasie następowała eskalacja żądań kościoła: zwrot mienia kościelnego, więcej krzyży w miejscach publicznych, angażowanie się kleru w politykę, awanturnicze zachwania części wiernych z pod znaku "Radia Maryja", polityczne kazania na mszach niedzielnych. To wszystko i nie tylko to sprawiło, że zacząłem odsuwać się od kościoła katolickiego. Zatrzymałem się i z boku patrzyłem ku czemu to wszystko zmierza. W tym czasie zacząłem też więcej podróżować. Chciałem oderwać się od tej naszej polskiej codzienności, zobaczyć trochę świata. Trochę więcej niż tylko naturale cele naszych wyjazdów: Berlin, Praga, Paryż, Rzym czy Wilno i Lwów. W pierwszą moją dalszą podróż wybrałem się do Laranaki na Cyprze. Był kwiecień, korzystając z okazji, że zbliżają się święta Wielkanocne postanowiłem spędzić je poza domem. W Polsce jeszcze zimno a tam po przylocie temperatura powyżej 20 stopni w dzień. Wymarzona pogoda na odpoczynek i spędzenie świąt. Trafiłem bardzo dobrze ponieważ w tym samym okresie przypadały święta Wielkanocne w obrządku kościoła Grekokatolickiego. Atmosfera świąt była wszędzie. Na ulicach procesje z okazji dnia świętego Lazarusa ( św. Łazarza) festyny, koncerty i ogólny klimat świąt. We wtorek po świętach wybrałem się na zwiedzanie miasta. Sama Larnaka nie jest może wielkim miastem pełnym zabytków, jednak coś można było zobaczyć. Zacząłem od zwiedzenia kościoła pod wezwaniem świętego Lazarusa położonego w pobliżu portu w Larnace. Kościół piękny, kapiący złotem i pełen ikon prawosławnych. Od tego bogactwa kręciło się w głowie, byłem przytłoczonych ilością i mnogością tych wszystkich dekoracji i obrazów świętych. Wyszedłem stamtąd pełen zadumy. Następnie skierowałem się w kierunku starego fortu położonego nad samym morzem. wszedłem na wieżę i przyglądałem się ogromowi błękitnego morza i panoramie miasta. Patrząc daleko przed siebie widziałem dachy domów i hoteli oraz gdzie nie gdzie wieże kościelne. Nagle schodząc schodami w dół spojrzałem przed siebie i zobaczyłem mały mineret kryty w wśród gaju palmowego. Pomyślałem... dlaczego nie ? Mały meczet ogrodzony niewysokim płotkiem wyglądał na opuszczony i lekko zaniedbany z zewnątrz. Furtka była otwarta więc postanowiłem wejść do środka. Na terenie okalającym meczet nie było nikogo nie licząc wałęsających się rudych kotów. Podszedłem do drzwi, które były szeroko otwarte, zajrzałem do środka......nikogo nie było. W środku podłoga była wyłożona dywanami, więc postanowiłem zdjąć buty. Po wejściu do środka oniemiałem. Bardzo skromne małe ale dość wysokie pomieszczenie. Całość podłóg od wejścia od przeciwległej ściany wyłożona pięknymi lecz lekko zużytymi dywanami. Ściany gołe pomalowane na biało, tylko na wprost mnie znajdował się jakby mały ołtarzyk i mała mównica. To miejsce miało jednak coś w sobie. Do dnia dzisiejszego nie wiem co ? Może ta prostota wnętrza, może ta cisza ? Usiadłem na dywanach i zacząłem rozmyślać o życiu, o ludziach i o wierze. Mimowolnie zacząłem się modlić. Potem wstałem i z lekkim przerażeniem opuściłem to wnętrze. Historię tego meczetu opowiedział mi recepcjonista w hotelu. Po podziale wyspy na dwie połowy, większość ludności narodowości tureckiej wysiedlono do Tureckiej Republiki Cypru. Pozostały po nich opuszczone domy, sklepy i oczywiście meczety i szkoły koraniczne. Nikt tam teraz się nie modli, tylko czasem zaglądają tam turyści tacy jak ja. To był pierwszy w moim życiu kontakt z kulturą i religią islamską. To był początek...

kwietnia 14, 2011

wszystko, co chcielibyście wiedzieć o burce

Jak można pić shake’a w zasłonie na twarzy? Jak rozpoznają nas znajomi i co się dzieje, gdy mamy ochotę kichnąć? Na te i inne pytania odpowiada muzułmanka z Londynu.

Nie-muzułmanie rzadko mają okazję rozmawiać z kobietami, które zasłaniają twarze. A jeśli nawet do tego dochodzi, zazwyczaj wstydzą się zadać pytanie, które mogłoby urazić rozmówczynię. Stąd pomysł na poniższą ankietę. Panie i Panowie, oto wszystko, co chcielibyście wiedzieć o muzułmańskiej zasłonie na twarz, ale baliście się zapytać.

Poprosiłam swoich przyjaciół, sąsiadów i kolegów z pracy żeby wynotowali, oczywiście anonimowo, czego chcieliby się dowiedzieć od kobiet zakrywających twarze. Wkrótce miałam przed sobą długą listę pytań. Niektóre były naprawdę dziwaczne. Okazało się, że chociaż na europejskiej ulicy wcale nie jest łatwo spotkać kobietę w burce czy nikabie (jak nazywa się zasłona na twarz), wywołują one wiele emocji. Ku mojemu zaskoczeniu, najwięcej pytań dotyczyło praktycznych aspektów noszenia zasłony.

Na pytania zgodziła się odpowiedzieć 27-letnia Zara Khan. Urodziła się i wychowała w Londynie, gdzie ukończyła nauki polityczne na prestiżowej London School of Economics. Dziś pracuje poza brytyjską stolicą. Po raz pierwszy założyła nikab w wieku 19 lat. Żadna kobieta z jej rodziny nie zasłaniała wówczas twarzy. Od tamtego czasu wielokrotnie musiała tłumaczyć się ze swojej decyzji (także własnym rodzicom), nabrała więc w tej kwestii pewnego doświadczenia.

Odwiedzam Zarę w jej mieszkaniu. Wychodzi mi na spotkanie, ubrana cała w czerń. Jej strój składa się z trzech części: zasłony na twarz (nikab), chustki na głowę (hidżab) i długiej sukni okrywającej całe ciało (dżilbab). Dopiero kiedy wchodzimy do mieszkania, znikają powłóczyste szaty, a przede mną staje młoda kobieta w obcisłych dżinsach i podkreślającym kształty topie. Z chwilą, kiedy dołącza do nas fotograf, Zara z powrotem nakłada zasłonę. Pierwsze lody zostają jednak przełamane.

Siadamy do obiadu. Ostrzegam moją rozmówczynię, że niektóre z pytań, które chcę zadać, są – no cóż – trochę głupie. Zara odpowiada, że to nic nie szkodzi. – Dobrze, że w ogóle kogoś interesuje, co ma do powiedzenia kobieta z zasłoniętą twarzą – podkreśla.

1. Jak dzieci rozpoznają swoje matki, które noszą nikab? – Po oczach. A jeśli patrzą na kobietę od tyłu, to po figurze. Moje siostrzenice widziały mnie już tyle razy za zasłoną, że poznają mnie od razu. Po prostu wiedzą, że to ja.

2. Czy zdarzyło ci się kiedyś w pośpiechu wyjść z domu w piżamie? – Wielokrotnie. Pewnego razu wchodziłam na schody, a człowiek, który szedł za mną, zapytał: „Czyżbym zauważył tkaninę w różowe kwiatki?” Odpowiedziałam: „Ach tak, to moja piżama. Wie pan, zaspałam...”. Usłyszałam wtedy: „Szczęściara z pani!”

3. Czy kupujesz takie same ubrania, jak kiedyś? – Tak, uwielbiam się stroić na imprezy w damskim towarzystwie. Spędzam mnóstwo czasu w sklepach z ciuchami. 4. Jak się czułaś, kiedy po raz pierwszy założyłaś nikab?

– Myślałam, że umrę. To było dziwne uczucie, nie mogłam się przyzwyczaić do tego kawałka materiału na twarzy. Wydawało mi się przy tym, że wszyscy się na mnie gapią. Potrzebowałam sporo odwagi, żeby się przemóc.

5. Dlaczego się na to zdecydowałaś? – Kiedy byłam jeszcze na studiach, doświadczyłam duchowego przebudzenia. Chciałam podkreślić swoją religijność. Zaczęłam nosić chustę. Mój ubiór przypomina mi o obowiązkach, jakie nakłada na mnie islam. Nie powiedziałabym jednak, że kobieta, która zasłania twarz jest lepszą muzułmanką, niż ta, która tego nie robi. Ważne, żeby być dobrą osobą.

6. Jak się je w nikabie? – Kiedy założyłam go po raz pierwszy, nie miałam pojęcia, jak się zabrać do jedzenia. Wszystkiego nauczyłam się, podpatrując przyjaciółki. Nie zdejmuje się zasłony, wystarczy delikatnie ją unieść z jednej strony. To jednak prawda, że nikab trzeba prać dosyć często.

7. Jak znosisz upały? – Nie jest tak źle. Zakładam przewiewną bluzkę i cienki, letni dżilbab.

8. Brak kontaktu ze słońcem powoduje niedobór witaminy D. Jak sobie z tym radzisz? – Wiem bardzo dobrze, jak potrzebne są promienie słoneczne. Zawsze kiedy jestem u rodziców, godzinami przesiaduję w szortach w ogrodzie.

9. A co jeśli się przeziębisz? – Dzięki nikabowi nie roznoszę zarazków! Jest naprawdę w porządku, po prostu wydmuchuję nos w chusteczkę pod zasłoną.

10. Jak ludzie reagują na twój widok? – Niektórzy bardzo nieprzyjaźnie. Jeden mężczyzna na ulicy krzyczał za mną: „Kamikadze z Iraku!” Raz w supermarkecie usłyszałam od kogoś: „Wracaj do swojego kraju!” Zapytałam wtedy: do którego? Jestem przecież Brytyjką. Wiele osób po prostu wlepia we mnie wzrok. Jeden facet w metrze gapił się na mnie z odległości kilku centymetrów. Był tak wkurzony, że zrobił się cały czerwony na twarzy.

11. Korzystasz z tego, że nikt cię nie widzi? Robisz głupie miny, albo chowasz coś pod ubraniem? – Czasem pokazuję język ludziom, którzy są dla mnie niemili. Często też poruszam ustami, jakbym mówiła „nieważne” do samej siebie. Ludzie, którzy mnie dobrze znają, zauważają to. Kolega z pracy spytał mnie niedawno: „Powiedziałaś właśnie »nieważne«, prawda?” A jeśli chodzi o ukrywanie jakichś przedmiotów, to raz wyniosłam czekoladki z pokoju brata.


12. Nosisz okulary słoneczne? – Nie, wyglądałabym dziwnie. W domu zakładam zwykłe okulary, a kiedy wychodzę na ulicę używam soczewek kontaktowych. Człowieka poznaje się po oczach, więc lepiej ich nie ukrywać.

13. Co byś zrobiła we Francji, gdzie zakazano noszenia nikabu w miejscach publicznych? – Po prostu zdjęłabym zasłonę z twarzy. Trzeba szanować miejscowe prawa, tak uczy nas islam.

14. Czy twój tryb życia pozwala Ci uprawiać sport? – Chodzę do koedukacyjnej sali gimnastycznej. Ubieram wtedy sportową wersję dżilbabu.

15. Czy nie uważasz, że zasłona odbiera ci człowieczeństwo? – Absolutnie nie. Ona czyni mnie człowiekiem bardziej niż cokolwiek innego, ponieważ zakładam ją z własnej, nieprzymuszonej woli.

16. Czy innym ludziom ciężej jest z tego powodu dostrzec twoją indywidualność? – Kiedy rozmawiasz z kimś przez telefon, wiesz, że po drugiej stronie słuchawki jest konkretna osoba, mimo że nie widzisz jej twarzy. Kiedyś poszłam na rozmowę w sprawie pracy. Widziałam, jak członkowie komisji przerazili się, kiedy weszłam. Usiadłam na krześle, zdjęłam zasłonę i od razu odpowiedziały mi uśmiechy. Nie noszę nikabu kiedy pracuję z dziećmi, uchylam go też przed ochroniarzami.

17. Co myślisz o kobietach, które ubierają się wyzywająco? – Mają do tego prawo. Niech ubierają się jak chcą, byle nikt ich do niczego nie zmuszał. Niektóre kobiety mówią, że zakładają nikab, bo nie chcą być postrzegane jako obiekty seksualne. Zupełnie się z tym nie zgadzam. Mężczyźnie może się równie dobrze podobać dziewczyna z zasłoniętą twarzą. A jeśli już nosisz krótką spódniczkę, nie znaczy, że jesteś gorszą muzułmanką.

18. Czy martwi cię, że z powodu ubioru masz mniejsze szanse na rozwój zawodowy? – Tak, to problem. Chciałabym mieć prawo do noszenia tego, na co mam ochotę.

19. Dlaczego tak wiele kobiet, które zasłaniają twarze, ubiera się na czarno? – To nie wynika z żadnych wymogów religijnych. Po prostu dodaje elegancji, jest też taka moda.

20. Co myślisz o tych wszystkich pytaniach? – Pewnie gdybyś zadała je innej kobiecie w nikabie, dostałabyś inne odpowiedzi. Ale cieszę się, że mogłam pomóc.