lutego 05, 2009

PYTANIE DO "M": czy zgodzicie sie...



ze słowami Jassira Arafata "że aby być dobrym Muzułmaninem trzeba być jednocześnie dobrym Chrześcijaninem i Żydem ze wzgledu na wspólne korzenie tych trzech religii?"

6 komentarzy:

  1. To zalezy jak na to spojrzec,bo jesli mowa jest o ogolnych zasadach,wartosciach (jak np.10 przykazan)to rzeczywiscie sa one ogolnie rzecz biorac bardzo podobne.Muzulmanie wierza,ze wszyscy Prorocy glosili te sama prawde,czyli wiare w Jednosc Boga i poddanie sie Jego nakazom i zakazom.wierzymy w tych samych Prorokow,wartosci itp Ale co oznacza bycie dobrym chrzescijaninem,czy zydem?Czy dobry chrzescijanin,nie musi wierzyc,ze Prorok Jezus byl synem i czescia trojcy i ze umarl meczenska smiercia,aby odkupic grzechy ludzi?Jesli tak, to kloci sie to z podstawa wiary muzulmanina i ja wyklucza. Nie wierzac w to nie moge nazywac sie dobra chrzescijanka.Bedac zydowka nie moge uznawac Proroka Jezusa,bedac chrzescijanka,nie moge uznawac Proroka Muhammada.Mimo wielu podobienstw wynikajacych z tego,ze mamy wspolne korzenie,nie moge byc moim zdaniem dobra zydowka czy chrz.bedac muzulmanka,biorac pod uwage najwazniejsze-koncepcje Boga.Wlasnie dlatego uwazam,ze tylko jedna droga moze byc wlasciwa,wierzac w Dzien Sadu Ostatecznego i w Sprawiedliwosc Boga,nie moge zgodzic sie z tym,ze kazda droga do Boga jest ta wlasciwa.Jesli mamy byc bowiem sadzeni sprawiedliwie,to musimy byc sadzeni wszyscy wedlug jednej wytycznej,jednego prawa,inaczej byloby to niesprawiedliwe.Jak mozna sadzic dwie osoby wedle innych praw,np.jedna osoba wierzyla,ze Bog jest jeden i nie ma wspoltowarzyszy,inna,ze Bog jest jeden ale w trzech osobach,jeszcze inna,ze jest wielu bogow lub ze on nie istnieje itd.nie mozna powiedziec ze kazda z nich ma racje,bo to sie wyklucza.
    troche zbieglam z tematu,za co przepraszam.pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. panna_nikt05 lutego, 2009

    Sanak, napisałaś, że aby sądzić sprawiedliwie, należy sądzić według tych samych wytycznych. Co więc z ludźmi, którzy nigdy nie poznali islamu, nie mieli zatem możliwości oddania się, zawierzenia akurat tej religii, przestrzegania wszystkich jej reguł. Zupełnie nie z ich winy... Czy w świetle islamu zostaną z góry skazani są na potępienie?

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedz na pytanie Panny-Nikt ukazała się na blogu:
    http://muzulmanki.blogspot.com/2009/02/co-z-ludzmi-ktorzy-nigdy-nie-poznali.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Co do słów Jasera Arafata, wiem, że gdy je wypowiadał wielu jego Żydowskich oponentów dostawało "białej gorączki", nie myślę jednak, że chodziło mu o to co opisujesz Sanak, chyba raczej miał własnie na mysli tylko te rzeczy które łączą te trzy religie, a nie te które je dzielą. Własnie coś mi przyszło do głowy, wszytskie rzeczy które dzielą te religie są w sumie dziełem człowieka. Istatą dwóch wcześniejszych religii objawionych, został przeinaczona i zafałszowana przez samych ludzi, którym miało to przynieść określone profity - np władze, pieniądze itp. Koranu to nie spotkało, gdyż przetłumaczony na inny język przestawał być Koranem stawał się tylko jego ludzką interpretacją przedstawioną w innym języku.

    OdpowiedzUsuń
  5. To mi się podoba, panie R(adku)(?). Jest to jedna z możliwych interpretacji tych słów. Myślę, że wiele osób (w tym i ja) zastanawiając się nad słowami Arafata, może interpretować je podobnie jak Sara, i przez to zakładać, że np. dobry żyd czy chrześcijanin równa się dobry muzułmanin... Stąd myślę, że obie odpowiedzi wzajemnie się uzupełniają.

    OdpowiedzUsuń
  6. To chyba jedyna interpretacja moim zdaniem, kazda inna dla tego człowieka, który był praktykującym muzułmaninem, byłaby nie do przyjęcia.

    OdpowiedzUsuń

Uprzedzamy - komentarze niecenzuralne, obraźliwe, szerzące nienawiść i uprzedzenia, bądź zawierające linki do stron wypaczających nauki islamu lub przyczyniających się do niszczenia dialogu nie będą publikowane.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.