Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kobieta w islamie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kobieta w islamie. Pokaż wszystkie posty

października 08, 2011

ankieta

Salam alejkum wa rahmatullah

Pani Katarzyna Górak - Sosnowska prosi o udział w ankiecie mającej pomóc w opracowaniu artykułu na ten temat aktywności internetowej muzułmanek na świecie.

marca 30, 2011

matka

Temat dobroci i posłuszeństwa względem rodziców, szczególnie matek, Allah przywołał w Koranie kilkakrotnie. Muzułmanin pragnący postępować zgodnie ze swoją religią nie może zapominać o tym, jak wielkim darem i obowiązkiem jest Mama. Nigdy, bez względu na okoliczności nie wolno odnosić się do niej niegodnie.
{I poleciliśmy człowiekowi dobroć względem jego rodziców. Matka nosiła go w trudzie i urodziła go w trudzie.} [Koran 46:15]

{I postanowił twój Pan, abyście nie czcili nikogo innego, jak tylko Jego; i dla rodziców - dobroć! A jeśli jedno z nich lub oboje osiągną przy tobie starość, to nie mów im: uff (jest to najlżejsza forma ukazania niezadowolenia) i nie popychaj ich, lecz mów do nich słowami pełnymi szacunku! Pochylaj ku nim skrzydło łagodności, przez miłosierdzie, i mów: "Panie mój, bądź dla nich miłosierny, tak jak oni byli, wychowując mnie, kiedy byłem mały."} [Koran 17:23-24]

{Nakazaliśmy człowiekowi dobro względem jego rodziców. Ale jeśli oni będą usilnie walczyć o to, żebyś Mi dodawał za współtowarzyszy to, czego ty nie znasz - to ich nie słuchaj! Do Mnie powrócicie i wtedy Ja wam obwieszczę, co czyniliście.} [Koran 29:8]
{I nakazaliśmy człowiekowi co do jego rodziców: - matka nosiła go pośród wielu trudów, a odłączenie jego nastąpiło po dwóch latach - "Bądź wdzięczny Mnie i twoim rodzicom! Do Mnie zmierza Wasz koniec!" A jeśli oni będą jednak próbowali zmusić cię, żebyś Mi dodawał współtowarzyszy - o czym nie masz żadnej wiedzy - to nie słuchaj ich! Jednak zachowuj się w stosunku do nich na tym świecie w sposób godny! Idź drogą tych, którzy się do Mnie nawrócili. Potem do Mnie powrócicie i Ja obwieszczę wam to, co czyniliście.} [Koran 31:14-15]

{Jezus powiedział: "Zaprawdę, ja jestem sługą Boga! On dał mi Księgęi uczynił mnie prorokiem. On mnie błogosławi, gdziekolwiek się znajduję. On nakazał mi modlitwę i jałmużnę - jak długo będę żył - i dobroć dla mojej matki.} [Koran 19:30-32]

Istnieje również szereg przekazów dotyczących wysokiej pozycji matki w islamskiej rodzinie.

Prorok (sal allahu alejhi wa salaam) powiedział: "Raj leży u stóp matki". [Ahmad, Nasai]

Pewien mężczyzna przyszedł do Proroka (sal allahu alejhi wa salaam) i powiedział: "O Wysłanniku Allaha! Kto pośród ludzi najbardziej zasługuje na moje towarzystwo?" Prorok powiedział: "Twoja matka." Mężczyzna powiedział: "A następnie kto?" Prorok powiedział: "Twoja matka." Mężczyzna dalej pytał: "A następnie kto?" Prorok powiedział: "Twoja matka." Mężczyzna zapytał znów: "A następnie kto?" Prorok powiedział: "Twój ojciec." [Bukhari, Muslim]

Abu Usaid Saidi powiedział: "Siedzieliśmy raz z Wysłannikiem Allaha, gdy mężczyzna z plemienia Salma przyszedł do niego i powiedział: "O Wysłanniku Allaha! Czy moi rodzice mają nade mną prawa, nawet po tym jak umrą?" Prorok powiedział: "Tak. Musisz się za nich modlić do Allaha, aby pobłogosławił ich Swoim Przebaczeniem i Miłosierdziem, spełniać obietnice, jakie komukolwiek złożyli i szanować ich związek z przyjaciółmi"."[Abu Dałud i Ibn Madża]

Abdullah ibn Amr przekazał, że Wysłannik Allaha (sal allahu alejhi wa salaam) powiedział: "Wielkie grzechy to wiara, że Allah ma współtowarzyszy, nieposłuszeństwo rodzicom, morderstwo i fałszywa przysięga". [Bukhari, Muslim]

Asma bint Abu Bakr przekazała, że podczas traktatu w Hudajbija, jej matka, która była wówczas politeistką, przyszła odwiedzić ją z Mekki. Asma poinformowała Wysłannika Allaha o jej przyjeździe i o tym, że potrzebuje pomocy. Prorok powiedział: "Bądź dobra dla swojej matki". [Bukhari, Muslim]

Ibn Abbas powiedział, udzielając rady w kwestii skruchy za grzech: "Nie znam żadnego innego uczynku, który przybliża ludzi do Allah bardziej, niż łagodne traktowanie i szacunek w stosunku do własnej matki". [Bukhari]

stycznia 19, 2011

wykład w Warszawie

W sobotę 22.01.2011 o godz. 14:00 w meczecie przy ul. Wiertniczej 103 odbędzie się wykład pt. Kobieta w islamie - jej prawa i obowiązki.

Jest to ostatni z serii trzech wykładów dedykowanych niemuzułmanom.

listopada 26, 2010

kobiety wydające fatwy

Do tej pory nie do pomyślenia było, aby w Turcji kobieta została mianowana muftim, mimo że w Indiach od jakiegoś czasu jest to dość powszechnie praktykowane. Wygląda na to, że nowość ta dotarła również do Turcji.

A wszystko zaczęło sie od wiadomości, że w Indiach, w mieście Hyderabad, trzy muzułmanki zostały mianowane muftiami. We wrześniu 2003 roku, społeczność powitała pierwszą kobietę muzułmańską sędzinę, nazywaną muftia, która zdobyła swoje kwalifikacje na lokalnym muzułmańskim wydziale w Hyderabad.

Anwar Muazzam, były szef Wydziału Islamskich Studiów na Uniwersytecie Osmania, powiedział brytyjskiej stacji BBC: “Nie ma ani jednego wersetu w Koranie, ani jednego hadisu, który zabraniałby kobietom piastowania stanowiska muftiego.”

Muazzam zauważył, że Aisza (niech Allah będzie z niej zadowolony), ukochana żona Proroka (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim), po jego śmierci stała się religijnym autorytetem i służyła społeczności. „Istnieją uczone w islamie, więc czemu miałoby nie być kobiet muftich?”-stwierdził.

Wiadomość ta spowodowała zmiany w Turcji, najbardziej świeckim ze wszystkich krajów o większości muzułmańskiej.
Turczynki będą miały możliwość ubiegania się o stanowisko muftiego.

Mufti jest najważniejszym autorytetem religijnym w islamie, gdzie nie ma zorganizowanej grupy duchownych. Mufti jest obecny w każdym mieście i wydaje fatwy, religijne edykty, które mają charakter zalecenia . Ta moc sprawia, że jest on praktycznie najważniejszym organem w każdej wspólnocie, czy dużej czy małej.

Na pytanie, czy kobiety mogą sprawować stanowisko muftiego, prezydent najwyższej agencji religijnej w Turcji powiedział: "Nie istnieje nic, co mogłoby zabronić kobietom sprawowanie funkcji islamskiego sędziego. Kobiety zawsze zajmowały pozycje uczonych w całej historii islamu. Jednak w naszej kulturze i we współczesnej historii, żadna kobieta nigdy nie została powołana na urząd muftiego, z uprawnieniami do wydawania fatwy i wykonywania obowiązków seniora. Planujemy jednak powołać kobiety na stanowiska muftiego w naszych większych miastach. "

Szeich Abdullah al Manie, członek Saudyjskiej Komisji Starszych Uczonych, powiedział, że dopuszczalne jest uwzględnienie kobiet jako członków Komisji oraz że mogą one również brać udział w organach, które wydają fatwy, ponieważ są takie jak mężczyźni pod względem wykonywania swoich religijnych obowiązków i odpowiedzialności. W rozmowie z dziennikarzami powiedział także, że członkostwo w komisji wcale nie jest monopolem mężczyzn i kobiety mają prawo do udziału w wydawaniu religijnych edyktów.

Kobiety tak samo jak i mężczyźni są uprawnione do wydawania fatw pod warunkiem, że spełniają wymagane warunki, takie jak islam, sprawiedliwość, wiedza religijna wynikająca z orzeczeń Koranu i Sunny. Allah mówi: "wierzący i wierzące są przyjaciółmi dla siebie. Oni nakazują to, co jest dobre, a zakazują tego, co jest złe ". (Koran, 9:71). Na tej podstawie, kobiety zdobyły tytuł uczonych i wydawały religijne edykty w całej historii islamu, oto przykłady niektórych kobiet uczonych:

- Khadidża bint Imam Sahnoun, która została zakwalifikowana przez Imama al-Qadiego Iyad jako "mądra, posiadająca wiedzę i pobożna". ‬ Kobiety prosiły o jej opinię w sprawach religijnych i podążały za nią, była dobrym przykładem, jak radzić sobie z trudnymi kwestiami.
- Fatima bint al-Munzir: mężczyźni chętnie brali udział w jej lekcjach, a uczeni byli dumni mówiąc, że nauczyła ich hadisu.
- Fatima bint Abi Abbas al-Fath, która została opisana przez Ibn Kathira jako jedna z najbardziej cenionych teologów kobiet, które nakazują to, co jest dobre, a zakazują tego, co jest złe i która robiła to, co mężczyżni nie mogą zrobić.
- Soad Saleh, jedna z wiodących na świecie kobiet uczonych islamu.

Fakt, że muftie będą w stanie doradzać tylko kobietom może na pierwszy rzut oka wydawać się być ograniczeniem. Jednak ten mały krok na szczeblu lokalnym jest wielkim skokiem dla islamu. Kobiety prowadzące biura religijne w Istambule, Ankarze, Berlinie i Paryżu, po raz pierwszy, będą w stanie wydawać fatwy. Będą bardziej uczulone na sprawy dotyczące kobiet.

Oznacza to, że mężczyźni przestaną mieć wyłączne prawo do sądu w sprawach kobiet i dekretu, jak kobiety powinny się zachowywać w trakcie miesiączki lub menopauzy. Kobieta teolog zna problemy innych kobiet, lepiej niż ktokolwiek inny i może doradzać w sposób, który spełnia ich oczekiwania, o sprawiedliwość, równość, godność i uczciwość, zgodnie z naukami islamu.
Muftia przyczyni się do kontynuacji tradycji, która była praktykowana w czasach Proroka (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim). Zgodnie z autentycznym przekazem, pewnego dnia grupa kobiet zbliżyła się do Proroka (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) i zapytała go, w jaki sposób najlepiej powinny wykonywać kąpiel. Prorok zwrócił się do swojej żony Aiszy (niech Allah będzie z niej zadowolony) i powiedział: "ty im to wyjaśnij." (autentyczny hadis).

października 06, 2010

wykład o islamie dla niemuzułmanów


23 października 2010 r. o godz. 13:00 w Warszawie, w meczecie przy ul. Wiertniczej 103 (przystanek autobusowy "Łowcza") odbedzie się otwarte spotkanie dla niemuzułmanów.

Tematyka spotkania:
  1. Dlaczego Bog jest jeden.
  2. Jezus - Prorok (pokoj z nim).
  3. Pozycja kobiety w islamie.
  4. Panel dyskusyjny.
Zapraszają Muzułmańska Gmina Wyznaniowa i Muzułmański Związek Religijny.

lutego 14, 2010

damski bokser

Urszula: Ostatnio usłyszałam od koleżanki, że muzułmanin może bić żonę kijem i podobno są nawet określone typy kijów? Czy to prawda? Jestem coraz bliżej przejścia na Islam i nie wydaje mi się, iż są jakieś wytyczne, co do kijów do bicia? Czy posiadacie Panie jakąś wiedzę na ten temat?
Sankcje względem żony:

"Powszechnie znany proces oddalania żony na nieograniczony czas był zwalczany przez Islam, lecz całkowicie nie został zabroniony, gdyż posłużył do wyegzekwowania posłuszeństwa na żonie, która wykorzystywała swoją urodę, w celu poniżenia męża. Takie oddalenie kobiety nie może dotyczyć wszystkich wspólnych kontaktów, tylko kontaktów seksualnych i nie może trwać długo. Przekroczenie czterech miesięcy automatycznie oznacza rozwód:
Ci którzy przysięgają odejść od swoich kobiet, powinni czekać cztery miesiące [Koran 2/226]
Jednak kiedy wszystkie te metody nie poskutkują, to można uderzyć lekko kobietę by jej nie zranić czy pozostawić śladów na ciele. Prorok powiedział w pożegnalnej pielgrzymce:
Bądźcie dobrzy dla kobiet, gdyż one są u was brankami (...) jeśli one czynią nieposłuszeństwo widoczne, to pozostawiajcie je w łożach i bijcie je w sposób nieszkodliwy, a jeśli są wam posłuszne to nie stosujcie względem nich przemocy.
oraz powiedział:
(...) nie wolno bić po twarzy, obrażać a oddalać się od niej tylko w domu.
Interpretatorzy muzułmańscy uważali, że uderzyć kobietę można tylko symbolicznie. Niektórzy mówili nawet, że ma to wyglądać tak jak uderzenie kawałeczkiem drzewa arakowego, używanym do czyszczenia zębów (tzw. miswak ).
Islam zakłada, że muzułmanka jest kobietą wrażliwą i delikatną i lekkie uderzenie odczuje jako karę za jej nieposłuszeństwo oraz zrozumie niewłaściwość swego postępowania. Takie załatwianie konfliktów świadczy o dbałości Islamu o harmonię i porządek w rodzinie.
Bicie kobiety nie należy do czynów zalecanych i jest dozwolone tylko w ostateczności. Sam Prorok nigdy nie uderzył ani nie obraził żadnej ze swych żon, Aisza powiedziała:
Nigdy Prorok nie uderzył swojej kobiety, ani swego służącego.
Pewnego razu Prorok rzekł: "Nie bijcie niewolnic Allaha (kobiet)", a po pewnym czasie przyszedł do niego Umar Ibn al-Khattab i powiedział, że kobiety sprzeciwiały się mężom, stały się nieposłuszne. Wówczas Prorok zezwolił na bicie żon (gdy zawiodą wcześniej wymienione sposoby postępowania). Po pewnym czasie zjawiły się u Proroka kobiety i skarżyły się na mężów, a on zwrócił się do mężczyzn: "Przychodziło do domu Muhammada wiele kobiet oskarżających swych mężów, tacy to nie są najlepsi spośród was".
W przypadku nieodpowiedniego zachowywania się męża reakcja żony nie może być taka jak postępowanie męża. Bowiem karanie męża przez zaniechanie współżycia nie jest logiczne i dlatego Islam podkreślił jako metodę w tej sytuacji: po pierwsze dyskusję i interwencję bliskich lub znajomych, jeśli zaś one zawiodą to rozwód, podczas którego mąż poniesie straty materialne. Koran tak przedstawia tę kwestię:
Jeśli kobieta obawia się złego traktowania lub obojętności ze strony swego męża, to nie będą mieli grzechu, jeśli dojdą między sobą do zgody, bo zgoda jest lepsza. [Koran 4/128]"

stycznia 20, 2010

druga żona?

Stare arabskie przysłowie mówi: „Domy są miejscami sekretnymi.” Jest to maksyma wciąż dość często słyszana, wydaje się jednak, że nie ma już ona odzwierciedlenia w rzeczywistości. Prywatne sprawy domowe i rodzinne są tak szybko rozpowszechniane w obecnych czasach. O tym, co utrzymywane było w tajemnicy, teraz rozmawia się na ulicy. Jedną z rzeczy, jaką słyszymy obecnie ‘na ulicy’ - a która dotąd stanowiła niezwykle prywatną kwestię w kulturze Arabów - jest, iż czyjś ojciec szuka drugiej żony – lub trzeciej – lub czwartej. Z tego co do nas dociera, wnioskujemy, iż wielu z tych mężczyzn usprawiedliwia swą decyzję tym, że „islam na to pozwala”. Wydaje się, że zapamiętali oni tę część wersetu, która mówi [interpretacja znaczenia]:

[Koran 3:3] { [...]Żeńcie się zatem z kobietami, które są dla was przyjemne - z dwoma, trzema lub czterema [...]}
Słowa te mogą z pewnością wyrecytować z pamięci bez najmniejszego problemu. Jednakże, większość z nich niechętnie dokańcza ten werset [interpretacja znaczenia]:

[Koran 3:3] {[...]Lecz jeśli się obawiacie, że nie będziecie sprawiedliwi, to żeńcie się tylko z jedną albo z tymi, którymi zawładnęły wasze prawice. To jest dla was odpowiedniejsze, abyście nie postępowali niesprawiedliwie.}
W innych sytuacjach, słyszymy mężczyznę mówiącego bez zahamowania: „Nie jestem zadowolony ze swojej żony. Chcę spędzić resztę mojego życia w zadowoleniu.” Innego mężczyzna mówi, że ma prawo doświadczyć przyjemności seksualnej z więcej niż jedną żoną. W artykule tym, sprawdziliśmy co dzieje się w umysłach mężczyzn, którzy chcą poślubić więcej niż jedną kobietę. Jaki jest ich pogląd na tę kwestię? Chcemy również dowiedzieć się, co myślą żony na temat swych mężów zamierzających ożenić się po raz kolejny.

listopada 16, 2009

Muzułmanka. Siła obrazu i groźba litości.

Jaki obraz muzułmanki – czy w ogóle mieszkanki regionu nazywanego Bliskim Wschodem – mamy w Europie i w Stanach Zjednoczonych? Nasz świat wypełniają obrazy skonstruowane z dość ograniczonego zestawu tropów i motywów. Oto uciskana muzułmanka. Oto muzułmanka o zasłoniętej twarzy. Oto muzułmanka pozbawiona swobód, którymi my możemy się cieszyć. Oto kobieta pozostająca pod władzą religii. Oto kobieta pozostająca pod władzą mężczyzny.

Wprawdzie taki wizerunek muzułmanki ma na Zachodzie długą tradycję, ale szczególnie widoczny i natarczywy stał się po 11 września 2001 r. W Stanach Zjednoczonych wiele kobiet organizowało się wokół sprawy Afganek uciskanych przez talibów – kobiety pokazywane w mediach zmuszane były do okrywania się od stóp do głów burką, nie mogły uczęszczać do szkół ani malować paznokci. Administracja Bushowska wykorzystała sytuację muzułmanek jako element moralnego uzasadnienia inwazji na Afganistan [1]. Sięgnięto po wizerunek uciskanej kobiety o zasłoniętej twarzy, aby wzbudzić poparcie dla interwencji zbrojnej. Amerykańskie działania w Afganistanie i Iraku nie tylko przyniosły tamtejszym kobietom niewysłowione cierpienia i przemoc, lecz także – jak sądzę – propagandowe wykorzystywanie figury muzułmanki wyrządza ogromną szkodę na Zachodzie, gdzie nie pozwala zauważyć złożoności i różnorodności stylów życia kobiet islamu jako istot ludzkich.

Jak pokazał Edward Said w sławnej książce Orientalizm [2], która stanowi krytyczne studium stosunków pomiędzy zachodnimi badaniami nad Bliskim Wschodem a światem muzułmańskim oraz projektów opanowania bądź kolonizacji tego regionu, jednym z wyróżników literackich i akademickich przedstawień muzułmańskiego „Wschodu” jest to, że prace późniejsze zyskują autorytet dzięki cytowaniu wcześniejszych. W ten sposób tworzy się nieskończony łańcuch odniesień, zupełnie nieadekwatny do dzisiejszej rzeczywistości muzułmańskiego Wschodu. Ja sama od lat kolekcjonuję obrazy, które jasno pokazują taki charakter wizerunku „muzułmanki”. Ikonami wręcz stały się te spośród nich, które nazywam „studiami biało-czarnymi”. Można do nich zaliczyć francuskie pocztówki kolonialne, które analizuje Malek Alloula [3], przedstawiające algierskie kobiety spowite w upiorną biel. Zdaniem Allouli, ten typ fotografii miał – przynajmniej w sensie symbolicznym – uprzystępnić algierskie kobiety francuskim żołnierzom, turystom i w ogóle Francuzom. W późnych latach 90. na okładki amerykańskich czasopism, nawet tych ambitniejszych, takich jak New York Times Magazine czy Chronicle of Higher Education, trafiają podobne zdjęcia przedstawiające kobiety o zasłoniętych twarzach ubrane w skromne, jasne bądź białe suknie. To mieszkanki Jordanii czy Egiptu, których życie i sytuacja różnią się radykalnie nie tylko od życia i sytuacji kobiet w kolonialnej Algierii, lecz także innych kobiet w ich własnych krajach. W książce Allouli można znaleźć także pocztówkowe wizerunki kobiet odzianych w dramatyczną czerń odsłaniającą jedynie oczy. I znów, od lat 90. do dzisiaj, niemal identyczne zdjęcia można zobaczyć na okładkach New York Times Magazine a nawet KLM Magazine, pomimo że artykuły, których te zdjęcia są ilustracjami, poświęcone są innym krajom: Arabii Saudyjskiej, Jordanii czy Jemenowi. Uderzająca zbieżność.

Cóż ma tu nas niepokoić? Moja kolekcja wprawia mnie w zakłopotanie, bo 25 lat pracy badawczej na Bliskim Wschodzie, a szczególnie w Egipcie, nauczyło mnie, że wizerunki te w żaden sposób nie oddają różnorodności stylów kobiecego stroju ani – tym bardziej – nie dają wyobrażenia o sensie tych różnic. W swoich albumach rodzinnych mam zdjęcia palestyńskiej babki i ciotki w jednym ze wspomnianych krajów – Jordanii. Ciotka jest ubrana w bluzkę i spodnie i nie zasłania długich włosów. Nawet babka nosi tylko prosty biały szal luźno upięty na włosach. Jest tam też stare zdjęcie mojej babki, ciotki i dwóch wujów zrobione gdzieś w latach 50. – mężczyźni są w garniturach, a starannie uczesane kobiety w gustownych sukienkach.

Nawet jeśli przyjrzeć się najświeższym wiadomościom z tych krajów, np. z Jordanii, można natknąć się na zdjęcia żeńskiej reprezentacji koszykarskiej w szortach bądź królowej jedzącej obiad w kosmopolitycznym – europejskim i jordańskim – gronie kobiecym, w którym stroje pań się nie różnią. Dlaczego takie zdjęcia nie trafiają na okładki New York Times Magazine?
Może również dziwić, że wizerunki kobiet o zasłoniętych twarzach symbolizują kraje, którym poświęcone są artykuły. Tematem żadnego z tekstów zapowiadanych np. na okładkach New York Times Magazine nie były muzułmanki ani nawet Jordanki czy Egipcjanki. To tak, jak gdyby gazety i czasopisma w Syrii czy Malezji na każdej okładce zapowiadającej artykuł poświęcony Stanom Zjednoczonym czy jakiemuś krajowi europejskiemu umieszczały kobiety w bikini lub Madonnę.

Burka czy kostium od Chanel?

Ten wszechobecny glajchszachtujący wizerunek kobiety z zasłoniętą twarzą rodzi wiele problemów. Po pierwsze, utrudnia takie myślenie o świecie muzułmańskim, z którego wyłączona byłaby kwestia kobieca, tworząca na pozór nieprzekraczalną przepaść pomiędzy „nami” i „nimi”, wynikającą z traktowania kobiet czy ich pozycji. Tym samym uniemożliwia nam myślenie o powiązaniach pomiędzy różnymi częściami świata i wspiera koncepcję podziału cywilizacyjnego. Po drugie, utrudnia przyznanie, że kobiety w świecie muzułmańskim czy na terenie Bliskiego Wschodu prowadzą rozmaite style życia – w zależności od czasu i miejsca, przynależności klasowej czy zwyczajów regionalnych. Po trzecie, utrudnia nam nawet samo uznanie, że zasłanianie twarzy to złożona praktyka.

Zatrzymajmy się na chwilę nad trzecim punktem. Jest rzeczą powszechnie znaną, że najbardziej widomym znakiem ucisku kobiet przez talibów-terrorystów był obowiązek noszenia burki. Czasem liberałowie są zaskoczeni, że Afganistan od talibów uwolniono, a kobiety zrzucać burek nie zamierzają. Ktoś, kto tak jak ja pracował w regionach muzułmańskich, może zapytać: skąd to zaskoczenie? Czyżbyśmy oczekiwali, że Afganki „wolne” od talibów „na powrót” włożą niebieskie dżinsy i krótkie topy bądź odkurzą kostiumy od Chanel?

Przypomnijmy podstawowe fakty o zasłanianiu twarzy. Po pierwsze, burka w Afganistanie nie stanowiła wynalazku talibów. Była to lokalna forma zasłony, którą Pasztunki w jednym z regionów zakładały, wychodząc z domu. Pasztunowie są jedną z wielu grup etnicznych zamieszkujących Afganistan, a burka to jedna z wielu form zasłaniania twarzy na subkontynencie i w Azji Południowo-Zachodniej, która symbolizowała kobiecą skromność i godność. Burka, podobnie jak inne rodzaje zasłony w rozmaitych miejscach, oznaczała symboliczne oddzielenie sfer męskiej i kobiecej, kojarzyła kobiety z domem i rodziną, a nie z przestrzenią publiczną, w której spotyka się obcych.

Przenośne odosobnienie

Dwadzieścia kilka lat temu antropolożka Hanna Papanek pracująca w Pakistanie określiła burkę jako portable seclusion (przenośne odosobnienie) [4]. Zauważyła, że burkę uważa się za wynalazek zwiększający swobodę kobiet, ponieważ umożliwia im przekroczenie podziału między sferą męską i kobiecą, a zarazem pozwala sprostać podstawowym zasadom moralnym wymagającym oddzielania i ochrony kobiet przed mężczyznami niebędącymi członkami rodziny. Odkąd natknęłam się na termin Papanek, nie myślę o burkach inaczej, jak tylko o „ruchomych domach”. Wszędzie zasłona oznacza przynależność do konkretnej społeczności i uczestnictwo w takim moralnym sposobie życia, w jakim rodzina stanowi nadrzędny element organizacji wspólnoty, a dom kojarzy się ze świętością kobiet.

Oczywiste pytanie w tym kontekście brzmi następująco: dlaczego kobiety miałyby nagle stać się nieskromne? Dlaczego miałyby nagle odrzucić oznaki godności – burki czy inne formy zasłony – które, sygnalizując w sposób symboliczny, że kobieta ciągle znajduje się w nietykalnej przestrzeni swego domu, chronią ją przed obcymi mężczyznami w przestrzeni publicznej? Zwłaszcza, że mowa o tak przyjętych strojach, iż większość kobiet nad ich znaczeniem zbytnio się nie zastanawia?

Sięgnijmy po pewną – choć niedoskonałą – analogię: dlaczego zaskakują nas Afganki, które nie chcą rozstać się z burką, podczas gdy sami nie poszlibyśmy w szortach do opery? Ze względu na przekonania religijne czy standardy wspólnotowe niektóre tradycje – muzułmańska, żydowska i do niedawna katolicka – wymagają, by kobiety zasłaniały włosy. Ludzie ubierają się w sposób przyjęty w społeczności, w której żyją, przestrzegają obowiązujących standardów, szanują przekonania religijne i ideały moralne – chyba że gwałcą je z premedytacją bądź nie mogą pozwolić sobie na odpowiedni strój. Jeżeli nam się wydaje że Amerykanki, nawet niereligijne, swobodnie wybierają swoje ubiory, to przypomnijmy tylko wyrażenie „tyrania mody”.

W Afganistanie pod rządami talibów pewien regionalny styl zasłaniania twarzy – typowy dla jednej tylko, szanowanej, acz nieelitarnej klasy – narzucono wszystkim jako stosowny„religijnie”. Istniało wszak wiele tradycyjnych, ludowych, charakterystycznych dla różnych klas i grup rodzajów stosownego stroju kobiecego, a w czasach nowszych – sposobów zaznaczania ubiorem pobożności. Chociaż nie jestem specjalistką w kwestiach dotyczących Afganistanu, jestem przekonana, że większość kobiet, które żyły w tym kraju pod rządami talibów, to osoby wywodzące się ze środowisk wiejskich, słabo wykształcone i pochodzące z rodzin nienależących do elit. Tylko tacy ludzie nie byli w stanie wyemigrować, aby uniknąć gwałtu i przemocy, które naznaczyły najnowszą historię Afganistanu. Większość z tych kobiet, uwolniona od przymusowego wkładania burek, sięgnęłaby po jakiś inny rodzaj zasłony, podobnie jak czynią to wszystkie kobiety żyjące w okolicy, które nie doświadczyły rządów talibów – mieszkanki wsi na północy Indii (gdzie kobiety zakrywają głowy i zasłaniają twarze przed powinowatymi) bądź muzułmanki w Pakistanie. Niektóre z nich noszą cienkie szale, a inne – nowe rodzaje skromnych strojów islamskich.

Podkreślmy kluczowy argument w kwestii zasłaniania twarzy. Nie tylko istnieje wiele rodzajów zasłony, którym w rozmaitych społecznościach nadaje się różnorodne znaczenia, lecz także samej praktyki zasłaniania twarzy nie należy mylić – ani tym bardziej utożsamiać – z brakiem podmiotowości. Jak wykazałam w Veiled Sentiments – rozprawie etnograficznej poświęconej społeczności Beduinów w Egipcie, badanej w latach 70. i 80. – kobieta, która w obecności starszych szanowanych mężczyzn zasłania twarz czarną chustą, czyni to dobrowolnie, aby dać wyraz swojej moralności i poczuciu godności. Zasłanianie twarzy w określonych sytuacjach to sposób okazania poczucia własnej wartości i pozycji społecznej. Kobiety same decydują, przed kim zasłonić twarz. Nie zasłaniają jej przed młodymi mężczyznami, przed obcymi ani nawet przed Egipcjanami niebędącymi Beduinami – czyli przed tymi, których nie darzą specjalnym szacunkiem ani, jak w dwóch ostatnich przypadkach, nie uważają za członków swojej wspólnoty moralnej.

Sięgnijmy po inny przykład: skromny strój islamski nowego typu, który pod koniec lat 70. założyło wiele wykształconych muzułmanek, to oznaka zarówno pobożności i pewnego miejskiego wyrafinowania – nowoczesności. Na Zachodzie ignoruje się fakt, że wiele kobiet, które przyjęły nowy rodzaj zasłony, to studentki – szczególnie kierunków medycznych i politechnicznych. Pamiętam dziewczynę z wiejskiej, lecz elitarnej rodziny beduińskiej, z którą mieszkałam w latach 80. Dziewczyna ta, zdobywszy wyższe wykształcenie, wręcz desperacko chciała nosić nową formę zasłony. Pragnęła poślubić wykształconego mężczyznę, aby dawać wyraz swojej wiedzy i hołdowaniu nowoczesnym wartościom. Była zachwycona, gdy ojciec zaaranżował małżeństwo z inżynierem, które umożliwiło jej przeprowadzkę do prowincjonalnego miasta Marsa Matruh. Gdy spotkałam ją następnym razem, miała na sobie nową formę hidżabu zamiast tradycyjnej chusty, typowej dla mężatek w społeczności beduińskiej.

Antropolożka Saba Mahmood w pracy dotyczącej ruchu kobiecego rozwijającego się w Egipcie wokół meczetów – gdzie od lat 70. kobiety poznawały swoją religię, uczęszczały na wykłady w meczetach (często prowadzone przez kobiety), aby pokazać, że tam też jest ich miejsce – wykazała, że dla wielu z nich nowy typ ubioru był środkiem kultywowania cnoty w wymiarze cielesnym [5]. Mówiły o tym jako o wyborze wynikającym z pragnienia – a w zasadzie walki – by zbliżyć się do Boga.

Dalej omówię książkę Mahmood Politics of Piety, aby pełniej pokazać, jak rozmaicie można postrzegać wolność i przymus. Tu jednak tylko zaznaczę, że autorka odrzuca funkcjonalistyczne wyjaśnienia przemiany polegającej na tym, że w latach 80. kobiety w całym świecie muzułmańskim przyjęły nowy skromny strój islamski – zasłoniły włosy i włożyły długie suknie – podczas gdy od lat 30. wstępowały do organizacji feministycznych i nosiły stroje zachodnie. Istnieją bowiem takie funkcjonalistyczne wyjaśnienia: miałby to być wyraz protestu przeciwko Zachodowi oraz poszukiwania autentycznej kultury, próba cofnięcia się w czasie i ucieczki przed wdzierającą się nowoczesnością lub sposób na to, aby kobieta, nie będąc niepokojona przez mężczyzn, mogła spokojnie wkroczyć w przestrzeń publiczną – podjąć pracę w urzędzie czy poruszać się środkami komunikacji miejskiej. Mahmood uważa natomiast, że należy przyjrzeć się stanowisku samych kobiet – te zaś twierdziły, że robią to, aby zbliżyć się do Boga i być dobrymi muzułmankami. A środkiem do tego jest zasłanianie twarzy i poznawanie religii – by wiedzieć, jak dobrze się modlić i dobrze żyć.

Ten bardzo krótki rzut oka na kilka spośród wielu sensów, które można nadać muzułmańskiej zasłonie, ukazuje dwie kwestie. Po pierwsze, trzeba się przeciwstawić sprowadzaniu zasłony do podstawowej oznaki zniewolenia kobiety. Czymże jest bowiem wolność, skoro, jak wiadomo, ludzie to istoty społeczne, zawsze wychowane w jakimś kontekście społecznym i historycznym, zawsze będące członkami konkretnych społeczności, które kształtują ich pragnienia i sposób rozumienia świata? Czyż, potępiając burkę jako wyraz średniowiecznego i patriarchalnego przymusu, nie dopuszczamy się brutalnego pogwałcenia prawa kobiet do świadomego wyboru tego, co robią? Po drugie, nie można sprowadzać wielości sytuacji, w których żyją muzułmanki, i różnorodności ich postaw do jednej sztuki odzieży. Chyba nadszedł już czas, by Zachód wyleczył się ze swojej biało-czarnej obsesji na punkcie zasłony i skupił na rzeczywiście poważnych kwestiach, którymi feministki i wszyscy inni interesujący się losem kobiet naprawdę powinni się zająć.

Strzeż się litości!

Wykazałam, że siła wizerunków kobiet o zasłoniętych twarzach polega na tym, iż utrudnia zrozumienie złożoności stylów życia muzułmanek czy w ogóle mieszkanek Bliskiego Wschodu. Drugą część tego eseju zatytułowałam „Strzeż się litości!”. Cóż litość ma tu do rzeczy? Jedną z najbardziej niebezpiecznych funkcji tych wizerunków jest to, że rodzą wyobrażenie, jakoby kobiety te czekały na wybawienie – które mamy przynieść im my, bądź nasze rządy.
Po raz pierwszy pomyślałam w ten sposób, gdy wiele lat temu natknęłam się na sprawozdanie z prezbiteriańskiej kobiecej konferencji misyjnej zorganizowanej w Kairze w 1906 r. Był to zbiór tekstów poświęconych trudnemu położeniu mahometanki (jak ją wówczas nazywano) w krajach od Egiptu po Indonezję. Szczegółowo opisywano jej małżeństwo bez miłości, ignorancję, podporządkowanie regułom poligamii, odosobnienie, a także zasłonę jako symboliczny dowód jej niskiego statusu. We wprowadzeniu do tej książki [6] redaktorka Annie Van Sommer, wypowiadająca się w imieniu swoich koleżanek-misjonarek (i, rzecz jasna, apelując o wsparcie finansowe dla ich dobrych uczynków), wyjaśnia: „Ta książka, w której opowiada się smutną i powtarzającą się historię zła i ucisku, to oskarżenie i apel (...) Apel do chrześcijanek o naprawę tego zła i rozświetlenie mroków przez poświęcenie i służbę”. Dalej pisze: „Niektóre z nas zdają sobie sprawę, jak wiele miłości i litości od kobiet z ziem chrześcijańskich potrzeba, aby szukać i zbawić [7] kobiety Islamu – cierpiące, potrzebujące i pogrążone w grzechu. Nie zdajemy sobie sprawy z ogromu tej potrzeby, dopóki ktoś nam o tym nie opowie; nie odnajdziemy ich, dopóki nie usłyszymy ich krzyku”. Chrześcijanki na Zachodzie były zatem przekonane, że wypowiadają to, czego muzułmanki nie są w stanie wyrazić bądź pozwalają usłyszeć zdławione głosy „innych” – w służbie zbawienia chrześcijańskiego. A działo się to w czasach wiktoriańskich, gdy kobiety nie miały prawa głosu, w przestrzeni publicznej zjawiały się niezwykle rzadko, a w domu miały być aniołami. Misjonarki były zazwyczaj odważne i niezależne, choć często wyjeżdżały w charakterze żon.

Zasmucający jest fakt, że echo tej retoryki pobrzmiewa we współczesnych liberalno-feministycznych rozważaniach dotyczących kobiet na całym świecie. Dość wspomnieć amerykańską organizację Feminist Majority z jej kampanią na rzecz afgańskich kobiet lub szerszy dyskurs dotyczący praw człowieka w stosunku do kobiet. Podobnie jak wspomniane misjonarki, liberalne feministki odczuwają dojmującą potrzebę wypowiadania się w imieniu Afganek czy innych muzułmanek w języku praw kobiet czy praw człowieka. Uważają się za oświeconą grupę, która ma wizję i wolność, wszędzie na świecie może pomóc cierpiącym kobietom w uzyskaniu należnych praw i wyrwać je z rąk mężczyzn bądź uwolnić od ucisku tradycji religijnej.

Taka konstrukcja – kobieta jako byt potrzebujący litości i czekający na wybawienie – implikuje nie tylko to, że chce się ją wybawić od czegoś, lecz także, że ma to być wybawienie dla czegoś, dla innego świata i systemu. Ile przemocy może wymagać takie przeobrażenie? Na podstawie jakich przesłanek sądzimy, iż to, dla czego chcemy je wybawić, w jakikolwiek sposób przewyższa to, w czym żyją? Wszelkie projekty wybawiania innych kobiet opierają się na zachodnim poczuciu wyższości – i jednocześnie je potęgują. To wszystko pachnie protekcjonalną arogancją, która we mnie – jako antropolożce wrażliwej na odmienne style życia – budzi niesmak. Dużo czasu spędziłam wśród rozmaitych grup muzułmanek i mam jakieś pojęcie o tym, jak one same siebie postrzegają i jak się cenią. Wiem też, że je podziwiam i kocham jako dzielne i bogate duchowo kobiety.

Należy zdać sobie sprawę, iż na tym świecie różne drogi prowadzą ku zmianie społecznej i nabrać do nich szacunku.

Czyż nie może być wyzwolenia w ramach islamu? Ideę tę zgłębiało wiele kobiet, wystarczy wspomnieć islamskie feministki w Iranie. A poza tym – czy faktycznie wyzwolenie albo wolność to cele, do których dążą wszyscy ludzie, w tym wszystkie kobiety? Czy naprawdę emancypacja, równość i prawa należą do języka uniwersalnego? A może rozmaite grupy ludzi cenią wyżej inne pragnienia – np. życie w gronie bliskiej rodziny, w pobożności, bądź po prostu bez wojen i przemocy?

Można bowiem przyjąć rozmaite perspektywy, z których część podważa przekonanie o wyższości Zachodu. Dla przykładu, pewien cieszący się nie najlepszą sławą islamista rzucał w twarz Stanom Zjednoczonym następujące oskarżenie: „Jesteście narodem, który wykorzystuje kobiety jako towary konsumpcyjne lub narzędzia reklamy, nawołujące klientów do zakupu. Używacie tej płci do obsługi pasażerów, gości i obcych, po to, aby zwiększać swoje zyski. A potem rozprawiacie, jak drogie jest waszym sercom wyzwolenie kobiet (...). Jesteście narodem, który praktykuje handel seksem we wszystkich jego – bezpośrednich i pośrednich – formach. Na nim opiera się potęga wielkich korporacji i całego establishmentu – a nosi to nazwę sztuki, rozrywki, turystyki, wolności bądź jakiekolwiek inne oszukańcze miano, które jesteście w stanie mu przypisać [8]. Bardziej umiarkowani apologeci muzułmańscy również bronią islamu przed padającym z Zachodu oskarżeniem o seksizm. W nowych studiach nad islamem [9] znalazł się rozdział zatytułowany „Islam jest seksistowski”, gdzie w 28 punktach zarzut ten obalono, wyjaśniając wersety koraniczne i opisując stanowisko proroka Mahometa w rozmaitych kwestiach dotyczących statusu kobiety. Autor zwraca też uwagę na to, jak późno w niektórych państwach europejskich kobiety uzyskały prawo głosu (np. Szwajcaria – 1971 r.) i na to, ile kobiet sprawowało najwyższe urzędy w państwach islamskich, zajmując fotel prezydenta bądź premiera (5 kobiet w Pakistanie, Bangladeszu, Turcji i Indonezji), podczas gdy dotychczas żadna kobieta nie została prezydentem Stanów Zjednoczonych.

Czy to, co obrońcy islamu określają jako seksualną eksploatację kobiet bądź brak dostępu do władzy państwowej, jest powodem do litości nad Amerykankami czy Europejkami? Dla nas brzmi to absurdalnie. Potrafimy odpierać te zarzuty na milion sposobów. Jeśli nawet krytycznie odnosimy się do traktowania kobiet w Europie czy w USA, jeśli nawet mówimy o zjawisku szklanego sufitu, które uniemożliwia specjalistkom osiągnięcie najwyższych stanowisk (te bowiem zarezerwowane są dla mężczyzn), jeśli dostrzegamy, że w tym systemie ogromna liczba gospodarstw domowych, w których funkcję głowy rodziny pełni kobieta, sytuuje się poniżej granicy ubóstwa i jeśli nawet zwracamy uwagę na ogromną liczbę gwałtów, przypadków molestowania seksualnego czy wykorzystywania kobiet w reklamach – w żadnym razie nie uważamy tych zjawisk za odbicie opresywnego charakteru naszej kultury, ani za powód do potępienia chrześcijaństwa jako panującej tradycji religijnej. Wiemy, że przyczyny tego stanu rzeczy są złożone, a niektórzy z nas angażują się, by go zmienić.

Podobnie, powinniśmy przyjąć, że wiele kobiet w świecie muzułmańskim może uważać zarzut ucisku za absurdalny bądź irytujący. Wśród nich znalazłyby się „zwykłe” muzułmanki, jak te, z którymi miałam okazję mieszkać na wsi, oraz feministki czy inne reformatorki, które od końca XIX w. dostrzegały problem pozycji kobiet w swoich społeczeństwach. Trzeba być ostrożnym, aby nie popaść w perspektywę dwubiegunową, która umieszcza feminizm wyłącznie po stronie Zachodu. W Trzecim Świecie, w tym w wielu częściach świata muzułmańskiego, jest bowiem dużo feministek.

Niektóre określają się jako feministki islamskie, inne zaś nie. Wszystkie jednak stają przed trudnym dylematem, gdy zachodnie feministki inicjują kampanie, za których sprawą stają się one bezbronne wobec oskarżeń o zdradę, padających ze strony miejscowych konserwatystów – islamistów czy nacjonalistów. Bliskowschodnie badaczki, takie jak pochodząca z Iranu Afsana Nadżmabadi, twierdzą obecnie, że szkodliwe jest nie tylko uproszczone pojmowanie historii w kategoriach rzekomej opozycji pomiędzy Zachodem a światem Islamu, ale że równie groźne strategicznie jest zakładanie opozycji kulturowej pomiędzy fundamentalizmem muzułmańskim a zachodnim feminizmem. Ogromna liczba ludzi, którzy w krajach muzułmańskich poszukują alternatywy dla istniejących niesprawiedliwości, którzy mogliby porzucić podziały i czerpać z doświadczeń innej historii czy kultury, którzy nie godzą się na utożsamianie pojęcia „feministka” z pojęciem „kobieta Zachodu”, staje przed alternatywą: „jesteś z nami czy przeciw nam?”. W ten sposób wszyscy jesteśmy zastraszeni.

Tradycja a wolny wybór

Warto podkreślić coś jeszcze: rzecz nie tylko w tym, że muzułmanki włącza się w projekty na rzecz praw kobiet na naszych warunkach, lecz również w tym, że wiele kobiet w innych częściach świata niekoniecznie odczuwa niedostatek praw. Nie mam tu na myśli jakiegoś samooszukiwania się czy fałszywej świadomości – czyli sytuacji, w której kobiety po prostu nie zdają sobie sprawy, że są przedmiotem ucisku. Sądzę jednak, iż trzeba przyjąć, a może nawet docenić różnorodność warunków, w których ludzie przeżywają swoje życie. W książce Writing Women's Worlds, eksperymentalnej „feministycznej” rozprawie etnograficznej poświęconej Beduinkom z plemienia Aulad Ali w Egipcie, chciałam opowiedzieć historie kobiet posługując się kategoriami stosowanymi przez nie same. Starałam się także wychwycić kryteria, którymi się posługują, oceniając innych i wyrażając roszczenia.

Historie małżeńskie stanowią doskonały dowód na nieadekwatność opozycji pomiędzy wyborem a przymusem, która kształtuje nasze pojmowanie różnic pomiędzy kobietami Zachodu a muzułmankami, i na konieczność uznania, że istnieją „prawa” o rozmaitej konstrukcji. Znane mi dziewczęta ze społeczności beduińskiej potrafiły sprzeciwić się konkretnemu zaaranżowanemu dla nich małżeństwu, ale nigdy nie budziła ich wątpliwości podstawowa zasada, zgodnie z którą aranżowanie małżeństwa należy do zadań rodziny. Śpiewały piosenki o młodych mężczyznach, których pragnęłyby poślubić: z którymi nie łączyłyby ich więzi pokrewieństwa, którzy mieliby wykształcenie czy też jeździli samochodami bądź ciężarówkami konkretnej marki. Jednak to rodzina miała wybrać stosownego kandydata. One zaś, gdy ten im nie odpowiadał, stwarzały trudności, często uniemożliwiające faktyczne zawarcie zaaranżowanego małżeństwa. Tymczasem nawet beduińska liryka miłosna – temat mojej pierwszej książki Veiled Sentiments [11] – wyraża wprawdzie uczuciowe rozterki i tęsknoty, lecz nie stanowi żadnego buntu. W pełni mieści się w ramach systemu norm, w którym małżeństwa się aranżuje, zachowująca się z godnością kobieta nie powinna okazywać żadnego zainteresowania mężczyznami, a małżonkowie nawet po ślubie nie okazują uczuć publicznie. Od wielu dziewcząt i matek słyszałam, z jakim ryzykiem wiąże się małżeństwo z miłości i wszystkie one ceniły sobie rolę odgrywaną w tej sferze przez rodzinę, ta bowiem zapewnia kobiecie pomoc i ochronę.

Co ciekawsze, kobiety w małżeństwie, gdy mąż je źle traktował, często dochodziły swoich „praw” – częściowo opartych na pewnej interpretacji prawa islamskiego i zwyczajowego, ale głównie wypływających z dojmującego poczucia sprawiedliwości, które wykształciły poprzez obserwację praktyki swojej społeczności, oraz z głęboko osadzonego przekonania o własnej wartości i doniosłości swoich obowiązków.

Jeszcze lepszym przykładem problemów wynikających z naszego przekonania, że doskonale wiemy, czego pragną kobiety, jest kwestia poligynii w tej społeczności. W książce Writing Women's Worlds cały rozdział poświęcam zmiennym stosunkom, poczuciu solidarności, smutkom i złościom w pewnym poligamicznym małżeństwie, z którym byłam bardzo zaprzyjaźniona. Problemem dla dwóch pierwszych żon w tym stadle nie był wcale fakt, że mąż poślubił trzecią. Praktyka ta bowiem znajduje ugruntowanie w prawie islamskim i jest realizowana z rozmaitych powodów: np. dążenia do posiadania dzieci bądź zapewnienia bezpieczeństwa kobietom pozostającym bez środków do życia. Znaczenie miało tu co innego: typy osobowości, konkretne historie, zachowania i uczucia między członkami tego małżeństwa. Charakter wyrzutów i pretensji jednej z żon, która opowiedziała mi długą historię o tym, jak po trzecim ślubie męża znalazła się w wybitnie niekomfortowej sytuacji, znacznie odbiegał od tego, czego mogłam oczekiwać. Pod koniec opowieści na moje współczujące pytanie, czy była zazdrosna, odpowiedziała wprost: „Nie, nie byłam zazdrosna, tylko zła o to, że zostałyśmy potraktowane nieuczciwie. Czyż nie jesteśmy wszystkie takie same?”. Trudno takie stanowisko nazwać liberalnym argumentem na rzecz praw człowieka dotyczących kobiet czy też przeciwko opresywnemu charakterowi wielożeństwa. Argument ten zasadza się bowiem na przekonaniu, że zgodnie z Koranem i beduińskimi ideałami żony mają prawo do tego, by mąż traktował je w sposób absolutnie równy.

Po co snuję te opowieści o poszczególnych mieszkankach Bliskiego Wschodu czy feministkach w świecie muzułmańskim? Amerykańska intelektualistka przyjmująca punkt widzenia feminizmu liberalnego, Susan Moller Okin, w znanym eseju [12] sformułowała stanowisko, które wywołało falę krytyki. Odważnie napisała, że kobiety z „patriarchalnych” kultur mniejszościowych (tekst był poświęcony zasadniczo mniejszościom kulturowym w USA, lecz odnosił się do kultur „patriarchalnych” na całym świecie) „miałyby się znacznie lepiej, gdyby kultura, w której się urodziły, albo wymarła (a jej członkowie zintegrowali się z otaczającą ich mniej seksistowską kulturą), albo – co lepsze – gdyby udało się skłonić ją do przemian zwiększających równość kobiet”.

Powiedzieć, że czyjaś kultura powinna wymrzeć – mocna to teza. Przypomina stanowisko prezbiteriańskich misjonarek, tak bardzo przekonanych, że kobiety na całym świecie winny kroczyć jedynie słuszną chrześcijańską drogą. Tymczasem powinniśmy mieć więcej szacunku dla innych. Trzeba przyjąć, że ludzie niekoniecznie muszą mieć ochotę zrywać ze swoją kulturą i światem społecznym – większość bowiem ceni sobie swój sposób życia i nie lubi słuchać, że powinna porzucić swoje przekonania religijne. Raz jeszcze zajrzyjmy do pracy Saby Mahmood poświęconej młodym Egipcjankom lat 80. i 90., których decyzja o założeniu zasłony wypływała z chęci życia życiem dobrej muzułmanki. Mahmood odrzuca idee filozofów liberalnych, uparcie wynoszących na piedestał wybór indywidualny. Opisuje dążenie tych kobiet do tego, by kierować się w życiu społecznie obowiązującymi zwyczajami religijnymi, które są traktowane „jako możliwości, rusztowanie, przy pomocy którego można realizować siebie”, a nie oznaki podporządkowania jednostki. Twierdzi, że pragnienie przyjęcia ideałów z zewnątrz (ze świata islamskich praktyk religijnych, tekstów i przepisów prawnych) zadaje kłam stanowisku oddzielającemu jednostkę od społeczeństwa, na którym to oddzieleniu zasadza się cała liberalna myśl polityczna. Zdaniem Mahmood, należy zakwestionować (nowoczesne amerykańskie) rozróżnienie pomiędzy „prawdziwymi pragnieniami podmiotu a obowiązującymi konwencjami społecznymi”, stanowiące podłoże większości teorii liberalnych. Jak już wspomniałam, opisuje ona kobiety, które chcą się modlić i być „blisko Boga”, a zasłona i skromność stanowią dla nich elementy przemyślanego projektu moralnego kształtowania siebie. Czyż można powiedzieć, że to nieprawda?

Wszelkie nasze wybory są kształtowane przez dyskursy, położenie społeczne, konfiguracje geopolityczne i nierówność sił w historycznie i lokalnie swoistych przestrzeniach. Ci, dla których wartości religijne są czymś ważnym, traktują je jak ideał, do którego należy dążyć, a nie jak przymus.

Do koncepcji Saby Mahmood dotyczącej kobiet w świecie muzułmańskim i naszego do nich stosunku warto dodać coś jeszcze. W żadnym wypadku nie można powiedzieć, że kobiety te są od nas całkowicie odmienne, absolutnie z nami niezwiązane, że żyją w jakimś innym świecie i we własnej rzeczywistości.

Wprawdzie żyją we własnych realiach, ale tak czy inaczej są ukształtowane poprzez układ wzajemnych powiązań między różnymi częściami świata, które dziś popularny dyskurs cywilizacyjny określa jako Zachód i nie-Zachód, świat judeochrześcijański i muzułmański. Wiele dzisiejszych różnic to wytwory nie odmiennych, lecz splecionych ze sobą historii, interakcji w epoce wypraw krzyżowych, kolonializmu czy globalnej hegemonii Stanów Zjednoczonych.

Można pragnąć dla kobiet sprawiedliwości, ale czy jesteśmy w stanie zaakceptować to, że mogą istnieć rozmaite idee sprawiedliwości, a różne kobiety mogą wybrać przyszłość inną niż ta, którą my uważamy za najlepszą? I że wybory, przed którymi stoją, to wynik sytuacji, w których znalazły się przy naszym przemożnym udziale? Mój wniosek jest taki, że jeżeli interesuje nas sytuacja kobiet, które nie należą do białej zachodniej klasy średniej, nie powinniśmy się zajmować kwestią zasłon ani wołać o wybawienie, lecz zająć się tym, co robić, by świat stał się bardziej sprawiedliwy. Mój postulat poszanowania różnicy nie jest tym samym, co stanowisko relatywizmu kulturowego – zgodnie z którym wszystko, co się dzieje bądź stanowi element jakiejś kultury, należy zostawić w spokoju – bo nie uwalnia nas, ludzi żyjących w uprzywilejowanej i panującej części świata, od pytania o naszą odpowiedzialność za sytuację, w której znaleźli się inni i za stojące przed nimi wybory.

Islamskie ruchy fundamentalistyczne wyrosły przecież w świecie ukształtowanym przez ingerencje mocarstw zachodnich w życie mieszkańców Bliskiego Wschodu. Pewne najbardziej konserwatywne i opresywne wobec kobiet ruchy rozwinęły się na skutek interwencji Zachodu – np. CIA wpompowała 3 miliardy dolarów w radykalne ruchy w Afganistanie, mające obalić marksistowski rząd. Ten zaś przeprowadzał intensywną modernizację, której element stanowiła edukacja kobiet na skalę masową.

Sądzę, że jeśli chcemy zajmować się kobietami – w tym muzułmankami – chyba powinniśmy zacząć pracę od siebie i sprawić, by polityka amerykańska i europejska stała się bardziej ludzka. Jeżeli zaś chcemy angażować się w odległych krajach, to tylko w takim duchu, aby wspierać tych, którzy działając w ramach swoich społeczności, za cel stawiają sobie poprawę warunków życia kobiet (i mężczyzn). Cokolwiek robimy, nasz punkt wyjścia powinien stanowić szacunek dla innych. Trzeba myśleć w kategoriach sojuszy, koalicji i solidarności, a nie wybawienia czy litości. Przede wszystkim zaś powinniśmy skończyć z biało-czarnymi wizerunkami muzułmanek.
Lila Abu-Lughod*, tłum. Katarzyna Bielińska
* Antropolog palestyńsko-amerykański, profesor studiów kobiecych na Uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku. Autorka m.in. Writing Women's Worlds: Bedouin Stories (University of California Press 1993), Veiled Sentiments: Honor and Poetry in a Bedouin Society (University of California Press 2000), Local Contexts of Islamism in Popular Media (Amsterdam University Press 2007), Nakba: Palestine, 1948, and the Claims of Memory with Ahmad H. Sa'di (Columbia University Press 2007).
Przypisy:
  1. Por. L. Abu-Lughod, „Do Muslim Women Need Saving? Reflections on Cultural Relativism and its Others”, American Anthropologist, t. 104 nr 3, 2002, s. 783-790; Ch. Hirschkind, S. Mahmood, „Feminism, the Taliban, and Politics of Counter-Insurgency”, Anthropological Quarterly, t. 75 nr 2, 2002, s. 339-354.
  2. E.W. Said, Orientalizm, Warszawa, PWN 1993.
  3. M. Alloula, The Colonial Harem, Minneapolis, University of Minnesota Press 1986.
  4. H. Papanek, „Purdah in Pakistan: Seclusion and Modern Occupations for Women”, H. Papanek, G. Minault (red.), Separate Worlds, Columbus, South Asia Books 1982, s. 190-216.
  5. S. Mahmood, Politics of Piety, Princeton, Princeton University Press 2005.
  6. A. Van Sommer, S.W. Zwemer, Our Moslem Sisters: A Cry of Need from Lands of Darkness Interpreted by Those Who Heard It, Nowy Jork, The Young People’s Missionary Movement 1907.
  7. Nawiązanie do Ewangelii wg św. Łukasza – Łk, 19,10 – „Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło”. Biblia Tysiąclecia, Poznań – Warszawa 1983, s. 1205.
  8. O. Bin Laden, Messages to the World: The Statements of Osama bin Laden, Londyn, Verso 2005, s. 166-68.
  9. M.Z. Husain, Global Studies: Islam and the Muslim World, Dubuque, McGraw Hill – Dushkin 2005, s. 61-62.
  10. L. Abu-Lughod, Writing Women's Worlds: Bedouin Stories, Berkley, University of California Press 1993.
  11. L. Abu-Lughod, Veiled Sentiments: Honor and Poetry in a Bedouin Society, Berkeley, University of California Press 1986.
  12. S.M. Okin, Is Multiculturalism Bad for Women?, Princeton, Princeton University Press 1999.

listopada 07, 2009

zmieniłam wiarę


Zapraszamy do zapoznania się z reportarzem dotyczącym islamu i siostry Agnieszki.

Niesety, z przyczyn technicznych, nie ma mozliwości wklejenia filmu na blog. Jest on dostępny on-line tutaj.

października 02, 2009

Kobiety w islamie

Witam,
piszę pracę o kobietach w islamie i akurat trafiłam na ciężki temat. Muszę uporać się (psychicznie) z tematem przemocy wobec kobiet w islamie. muszę napisać o zbrodniach honorowych, szahidkach itp. Czy mogę uzyskać tu pomoc, wskazówki? Bardzo proszę o fachową wypowiedź.

Islam zobowiązuje muzułmanów do dobrego i sprawiedliwego traktowania innych, nie zaś do przemocy czy niesprawiedliwości. Jeśli więc mówiąc o przemocy wobec kobiet w islamie ma Pani na myśli wszystkie zasłyszane w wiadomościach straszne rzeczy, jakie czasem mają miejsce w krajach zamieszkiwanych przez społeczności muzułmańskie - nie mają one żadnego oparcia w islamie, wręcz są one potępiane, zabronione. Jeśli chodzi o "zbrodnie honorowe" - jak już wielokrotnie podkreślałyśmy na blogu, są to praktyki niezgodne z naukami islamu.

Istnieje w islamie system kar za poszczególne przestępstwa i występki, aczkolwiek:

  1. decyzję o karze ma prawo podjąć jedynie władca muzułmański bądź sąd muzułmański, kierując się wytycznymi islamu; wykonanie kary także nie należy do ludu czy rodziny - nie mają prawa brać spraw w swoje ręce;

  2. kara przewidziana jest zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn, bez żadnego pobłażania jednej z płci;

  3. aby podjąć decyzję o karze, sąd nie może mieć żadnych wątpliwości co do winy i intencji złoczyńcy.

Mówiąc zaś o szahidkach (męczennicach) musimy jasno zaznaczyć kto ma prawo (według nauk islamu) być tym mianem określany. Pierwszą męczenniczką w islamie była Sumeja bint Chubbat - zginęła za swą wiarę, nie wyrzekając się jej mimo tortur. Zgodnie z islamem męczenniczką nie jest (!) zaś kobieta, która "w imię Boga" wysadza się w powietrze. Wówczas jest samobójczynią, popełnia ciężki grzech, tracąc tym samym szansę na raj.

Proponuję poczytać opinie uczonych muzułmańskich dotyczące kwestii stosunku do kobiet, systemu kar, itp.:

A także opracowania, które już ukazały się na blogu:

Pogląd islamski na pewne kwestie związane z kobietami znajdzie Pani także w książce:
Status kobiety w islamie vs tradycja judeo-chrześcijańska

sierpnia 23, 2009

czy chodzenie do kina jest zabronione?

Ola: "Słyszalam, że chodzenie do kina jest w islamie haram (zabronione), dlaczego? czy do teatru rownież?"

Nie jest prawdą, że w islamie zabronione jest chodzenie do kina. Jedynie należy mieć na względzie pewne zasady związane z prawem islamskim:

1. Kobieta nie powinna chodzić tam sama, lecz z inną kobietą (np. przyjaciółka, ktoś z rodziny), lub z mężczyzną będącym jej mahram (tj. takim, z którym zabronione jest jej w islamie małżeństwo, np. brat, ojciec, itp.)

2. Nie powinno się oglądać filmów, które zawierają i/lub promują rzeczy sprzeczne z islamem (tj. występuje w nich nagość bądź skąpy strój, odsłaniający aurę; propagują nielegalne związki i zabronione relacje, itp.)

Jeśli pojawiają się głosy, że chodzenie do kina jest zabronione, to ze względu na to, że dziś trudno o wartościowe filmy, które przystoi oglądać muzułmanom.

Monika
Zobacz:

sierpnia 15, 2009

nomenklatura hijabów

Wydawałoby się, że zwykły kawałek materiału na głowie to wcale nie taka skomplikowana sprawa. Jednak kobiety potrafią zrobić ze wszystkiego problem :)

Nowa muzułmanka, chcąc się jako tako zaopatrzyć wklepuje w googla słowo „hijab” i ilość nazw i odmian ją powala. Zanim dowie się, czego tak naprawdę chce spędza w sieci długie godziny. Dlatego też śpieszymy z pomocą normalizując jednocześnie nazewnictwo tego „czegoś” na głowie.

  1. Chusta (scarve, square)

    Jak sama nazwa wskazuje chodzi o kwadratową chustę. Ubiera się ją na głowę po złożeniu na pół wzdłuż przekątnej. Aby odpowiednio się ułożyła na głowie i zasłoniła co potrzeba bok musi mieć minimalną długość 80 cm. Najlepiej jednak nosi się chusty o długości boku ok. 100 -120 cm. Wersja marokańska o długości boku 140 – 150 cm to naprawdę duża chusta zasłaniająca całe ramiona i ręce do łokci.

    dostępność w Polsce:
    w rozmiarze do 100 cm - bazarki i sklepy indyjskie, z akcesoriami odzieżowymi dla pań.
    powyżej 100 cm – sklepy indyjskie, incydentalnie na bazarkach

    jak ubrać: http://www.youtube.com/watch?v=XjjwjvneMGc

  2. Szal (wrap, shawl)

    Jak sama nazwa wskazuje chodzi o prostokątny kawałek materiału. Aby mógł spełniać rolę Hidżazu musi mieć co najmniej 40 cm szerokości i 120 długości. Owija się go wokół głowy na tysiące. Mniej lub bardziej zgodnych z szariatem, sposobów.

    dostępność w Polsce – nieograniczona bazarki, sklepy indyjskie, odzieżowe.

    jak ubrać: http://www.thehijabshop.com/information/how_to_wear.php

  3. Amira (kominek)

    Bardzo wygodne rozwiązanie mocno przypominające w swoim założeniu naszą czapkę-kominiarkę. Cechą charakterystyczną hidżabu typu „amira” jest „daszek” osłaniający czoło. Sposób jego uzyskania zależy od rodzaju amiry.


    a. amira klasyczna (dwuczęsciowa)

    Składa się z opaski osłaniającej czoło i częściowo włosy, oraz kominka nakładanego na wierzch, osłaniającego resztę włosów, szyję oraz część ramion. Jest to rozwiązanie uniwersalne, ponieważ rozmiar reguluje się odpowiednio nasuwając na głowę kominek.

    dostępność w Polsce – sporadyczna w sklepach arabskich i indyjskich (mały wybór), sklep przy meczecie we Wrocławiu (większy wybór), można zamówić przez sklepy internetowe.

    uwaga: jeżeli materiał, z którego amira jest uszyta jest zbyt gruby, może lekko ogłuszać.


    b. amira jednoczęściowa

    Zwana również „skarpetą”. Ubierasz i już. Daszek jest wszyty w kominek, więc nie trzeba nic więcej ubierać – 3 sekundy i można otworzyć listonoszowi.

    Nieznaczną wadą tego rozwiązania jest jednak to, że nie każdy „gotowe” wycięcie na twarz jest odpowiedniej wielkości i aby całość trzymała się stabilnie na głowie czasem trzeba spiąć pod brodą.

  4. Chimar (khimar)

    Chimar to szeroka pelerynka szyta z okręgu lub jego części, rozcięta z przodu lub zeszyta od szyi do brzegu. Aby okryć się jak należy trzeba ubrać pod niego coś okrywającego czoło i włosy lub upiąć jak zwykłą chustę. Okrywa głowę, ramiona , biust i plecy. Dzięki temu, że „spływa” od głowy w dół maskuje również kształty tworząc tzw. nietoperza.

    dostępność w Polsce – żadna, można zamówić przez sklepy internetowe.


    a. chimar amira, wiązany na karku

    Zaawansowana forma jednoczęściowej amiry. Ze względu na ciężar materiału, jaki powinien się utrzymać na głowie na przedłużeniu daszka szyte są troczki, które wiąże się pod włosami na karku. Bardzo wygodne rozwiązanie.

    dostępność w Polsce – żadna, można zamówić przez sklepy internetowe.

  5. Kuwejcki (kuwaiti)

    Składa się z dwóch elementów: sięgającego ramion (nie zakrywającego ich) kominka typu amira (nazywanego potocznie skarpetą) w charakterze „podkładu” oraz półprzeźroczystego szala (różnie warianty wzorów i kolorów) z dekoracyjną lamówką, który owija się na okrytej wcześniej kominkiem głowie.

    Bardzo malownicze, proste i efektowne rozwiązanie. Niestety większość tego typu produktów jest zrobiona z materiałów syntetycznych co daje średnie efekty w czasie upałów.

    dostępność w Polsce – żadna, można zamówić przez sklepy internetowe.


    a. kuwejcki dwuczęściowy

    Podkładowa skarpeta (head sock) i szal nie są ze sobą w żaden sposób połączone, wiec ubiera się go na kominek jak zwykły szal.


    b. kuwejcki skręcony (kuwaiti twist)

    Spodni czepek i oba końce szala są ze sobą zszyte wzdłuż szwu od brody do brzegu skarpety.

    jak ubrać: założyć na głowę skarpetę. Zwisający pod szyją szal tworzy pętlę. Należy ją skręcić wokół osi i utworzony w ten sposób kapturek narzucić na głowę. Dla stabilności konstrukcji można przypiąć szpilką w jednym lub dwóch miejscach.


    c. Mona

    Spodni kominek i jeden koniec szala są ze sobą zszyte równolegle do szwu daszka kominka lub (wersja prostsza) wzdłuż szwu od brody do brzegu skarpety.

    jak ubrać: założyć na głowę skarpetę. Zwisający szal owinąć wokół głowy i przypiąć malowniczo szpilką.

sierpnia 05, 2009

czy muzułmanka może mieć "panieńskie"?

"Asalamu alejkum, mam pytanie czy muzułmanka może mieć panieńskie? i to zorganizowane w restauracji buddyjskiej? pić wino bezalkoholowe, lub w ogóle uczestniczyć w takim spotkaniu (same kobiety). Ja na to spotkanie nie poszłam i zastanawiam się, czy dobrze zrobiłam."

To zależy od tego, jak to "panieńskie" będzie wyglądało. Nie ma nic złego w spotkaniu w gronie kobiet jako takim. Nie ma też problemu w miejscu spotkania - restauracji, chyba że jest w niej podawany alkohol, lub na przyjęciu mają miejsce praktyki niezgodne z islamem.

W islamie nie jest zabronione spożywanie napojów bezalkoholowych, nawet jeśli noszą one taką samą nazwę jak trunki z procentami ;) Zabronione są - nawet w małych ilościach - jedynie te napoje, które pite w dużych ilościach spowodowałyby upojenie. Fatwa tutaj.

Inna kwestia to spożywanie pokarmów w takiej restauracji - według fatwy (po angielsku) dozwolone jest jedzenie z restauracji buddyjskiej, jeśli serwują tam potrawy wegetariańskie; jeśli zaś byłyby to pokarmy mięsne (nie wszyscy buddyści obstają przy wegetarianizmie), wtedy należałoby uważać... jeśli jest to restauracja w kraju, gdzie większość stanowią buddyści - takie mięso będzie muzułmanom zabronione, gdyż dozwolone jest nam jedynie mięso zabijane przez muzułmanów i (pod pewnymi warunkami) Ludzi Księgi. W kraju muzułmańskim bądź takim, gdzie większość stanowią chrześcijanie lub żydzi - mięso do restauracji najpewniej pochodzić będzie z lokalnych sklepów/ubojni... wtedy obowiązuje zasada jak w przypadku pożywienia Ludzi Księgi - zgodnie z jedną z fatw tutaj.

czerwca 29, 2009

Status Kobiety w Islamie...

Powiedział Wysłannik Allaha (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim): „Zaprawdę, kobiety są w pełni siostrami mężczyzn.” „Zaprawdę, Allah nakazuje wam, abyście byli dobrzy dla kobiet.” „Najlepsi z was to ci, którzy najlepiej traktują swoje żony.” *

Status kobiety w islamie to stały przedmiot pytań, polemik i przede wszystkim kontrowersji. Powstało już setki, a może więcej opracowań na ten temat. Pomimo to problem ów pozostaje wciąż żywy i aktualny. Zachodni publicyści, dziennikarze, naukowcy i zwykli ludzie jakże często starają się udowodnić, że islam zniewala kobiety, odbiera im możliwości samorealizacji i wolność. Moglibyśmy oczywiście skwitować te zarzuty jednym zdaniem: to nieprawda. Moglibyśmy przekonywać, że religia islamska nadała w VII wieku kobietom żyjącym w krajach islamu takie prawa, które były wcześniej dla nich niedostępne (co jest prawdą) a w wielu krajach Zachodu były nie do pomyślenia nawet do połowy XX w. (np. specyficzne islamskie prawo spadkowe, możliwość rozporządzania własnym majątkiem, itd.). Moglibyśmy też przekonywać, że krytyką wobec muzułmanów kieruje jedynie ignorancja, złośliwość i zła wola. Tak jednak nie jest. Nie da się zaprzeczyć, że w niektórych krajach uznających się za muzułmańskie depce się (podobnie jak w niektórych krajach chrześcijańskich i niechrześcijańskich) prawa człowieka, w tym prawa kobiet. Także te prawa, które wynikają bezpośrednio z Koranu i nauki Proroka (pokój z nim). Znamienne, ile powstało książek o tytule „Kobieta w islamie.” To oczywiście dobrze. Z drugiej jednak strony nasuwa się pytanie, czy powstają książki o obowiązkach mężczyzn wobec kobiet, wobec swoich żon i córek i w ogóle o moralności, która zgodnie z islamem obowiązuje mężczyzn? Czy nie jest tak, że często lokalne zwyczaje, tradycje, prawa – sprzeczne z naukami islamu- spychają kobiety na margines życia społecznego i czynią nieraz bezwolnym narzędziem w ręku mężczyzn? Warto zadać takie pytania po to, aby stały się one impulsem do dyskusji i sięgnięcia do źródeł naszej wiary, do Koranu i Sunny Wysłannika Allaha, Muhammada (pokój i błogosławieństwo Allaha niech będą z nim), który kobiety nie tylko szanował i chronił, ale przyznawał im, zgodnie z wolą Boga należne i godne miejsce w społeczeństwie muzułmańskim - ummie.

Abdur-Rahman Izmaiłowicz

* Przytoczone powyżej hadisy przekazali: Ahmad, Abu Daud, Tirmizi, At-Tabarani, i in.

lutego 09, 2009

kobiety a dżihad

Jak kobiety postrzegają dżihad? Czy biorą w nim udział?

I tak i nie. Termin dżihad to pojęcie bardzo szerokie, pierwsze najważniejsze znaczenie to zmaganie z własnym ja w dążeniu do doskonałości. Potem drugie, tzw. mniejszy dżihad czyli udział w walce. Kobiety za czasów Proroka, brały udział w walkach, i to nie tylko jako "sanitariuszki'. Aczkolwiek po tym, jak Prorok powiedział, że najlepszym dżihadem dla kobiety jest hadżdż (duża pielgrzymka do Mekki), zaniechały walki z mieczem w ręku. Polecam też lekturę posta: Zachęcamy do dżihadu.

Na podstwie książki: "Great Women of Islam" oraz autentycznych hadisów ze zbioru Bukhariego.

Umm Latifa

podróżowanie kobiet a islam

Jeśli chodzi o islam, o zasadach dot. podróżowania muzułmanek można poczytać TU. Można przejrzeć fatwy w dziale Kwestie Kobiece, tam opinie uczonych muzułmańskich dot. reguł podróżowania kobiet. Odnośnie przepisów prawnych, każdy kraj zamieszkiwany w większości przez muzułmanów, kraje arabskie mają odrębne przepisy prawne dot. tej kwestii.

października 21, 2008

Kobiety: bomba „zachodu” z opóźnionym zapłonem przeciwko Islamowi w XXI wieku?

Human Rights Watch, główna agencja praw człowieka na Zachodzie opublikowała 19 października raport dotyczący aktów przemocy wobec kobiet w Pakistanie, zaraz po zamachu stanu, który miał tam miejsce. Raport ten szacuje, iż 70-90% Pakistanek to ofiary przemocy domowej i oskarża zdymisjonowany rząd Nawaza Szarifa o brak działań zmieniających tą sytuację oraz akceptację aktów przemocy wobec aktywistów działających na rzecz praw kobiet.
Bernard Koucher, obecny gubernator Kosowa, wzywa Narody Zjednoczone do interwencji w każdym kraju, który nadużywa swej narodowej suwerenności, aby uniknąć w XXI wieku tragedii takich jak Oświęcim, ludobójstwo Czerwonych Kmerów w Kambodży czy czystki etniczne w Kosowie. Jedną z przykładowych sytuacji wymagających interwencji, według Kouchner’a są „Muzułmanki w Sudanie”, które nie chcą poddawane być „zabiegom” obrzezania oraz Chinki, które nie chcą, aby krępowano ich stopy. Kouchner mówi, „Żądania kulturowej autonomii oraz sprzeciw wobec imperializmu się nie ‘wypiorą’. Narody Zjednoczone będą interweniować jedynie po to, by chronić słabych i bezsilnych.”
W Chinach nie praktykuje się krępowania stóp od dekad. Obrzezanie kobiet, które ma miejsce w Sudanie (i nie tylko) dokonywane jest zarówno przez Chrześcijan, animistów jak i Muzułmanów. Dlaczego Koucher wymienia tylko Muzułmanki? Ktoś może się również zastanawiać, dlaczego Koucher jako gubernator Kosowa nie wezwał Organizacji Narodów Zjednoczonych do podjęcia efektywnych działań mających na celu aresztowanie Slobodana Miloszewicza i jego współpracowników, aby stanęli przed sądem za okrutne zbrodnie jakie popełnili na kobietach - Muzułmankach i Chrześcijankach - w Bośni i Kosowie. Dlaczego nie nalegał, by Narody Zjednoczone zainterweniowały w Kaszmirze, uniemożliwiając Hinduskim wojskom gwałty na Muzułmankach? I nie zdaje sobie Kouchner sprawy z faktu, że sankcje przeciwko Irakowi – pozbawiają Irakijki ich podstawowego prawa do życia?
Kolejny interesujący fakt - obrzezanie jest zwykle dokonywane na dziewczynkach, a nie na dojrzałych kobietach. Jest mało prawdopodobne, aby 10-letnia dziewczynka wpadła na pomysł aby prosić Narody Zjednoczone o interwencję, która ją przed zabiegiem uchroni. Wygląda na to, że Kouchner nie przewiduje interwencji Narodów Zjednoczonych na rzecz kobiet, które faktycznie o pomoc wołają; przewiduje on interwencję w imieniu bezimiennych, „ofiar bez twarzy”, zamiast kierować je w stronę indywidualnych wyraźnie wypowiadanych opinii czy żądań. To dałoby Narodom Zjednoczonym możliwość działania w dowolny sposób, bez zamartwiania się kwestiami takimi jak - czy trwałe pozytywne przemiany społeczne mogą rzeczywiście mieć rację bytu pod przymusem.
Wykorzystywanie przemocy wobec Pakistanek i Sudanek dla celów politycznych, jest tylko częścią dramatu, który toczy się od co najmniej 1979 roku. „Kobiet” używa się aby zdyskredytować i destabilizować pozycję Islamu na świecie oraz usprawiedliwiać interwencje w muzułmańskich krajach i społecznościach. Czy określenie przez USA Iraku „szubrawym stanem” zostałoby tak łatwo zaakceptowane przez „międzynarodową społeczność”, gdyby nie reportaże mediów bezustannie alarmujących o opresji tamtejszych kobiet? Czy „społeczność międzynarodowa” tolerowałaby anulowanie wyników wyborów przez generałów w Algierii – uniemożliwiających wygraną FIS i późniejsze lata rządów militarnych, gdyby nie przerażające raporty o gwałtach, okaleczaniu i zabijaniu Algierskich kobiet przez „Islamskich ekstremistów”?
Zbyt często, Muzułmanie odpowiadają na ten problem jednym z trzech sposobów.
Wielu Muzułmanów ucieka się do „norm kulturowych”, twierdząc, iż Narody Zjednoczone nie powinny ingerować w ich kulturę. Oskarżają ONZ o neo-imperializm. Co jest – rzecz jasna - prawdą. Aczkolwiek statut ONZ zgodnie z jej linią działania, można zastosować wobec każdego. Opieranie dyskursu o argumenty w rodzaju „ulg kulturowych” jest patetycznie małomiasteczkowe, niczym dinozaur, który prosi o trochę miejsca jako gracz rezerwowy. Pojęcie „kultury” jest także bardzo indywidualne w tej dyskusji: możesz wybrać przystąpienie do określonej kultury, lecz nie masz prawa żądać, by twoje dzieci lub twoje społeczeństwo zrobiły to samo.
Islam nie jest “kulturą” w tym znaczeniu. Kulturą jest to jak żyjemy, zaś Islam jest tym jak powinniśmy żyć. Kultura nie twierdzi zgodnie z prawdą, iż zapewni każdemu zbawienie lub łaskę Allaha (subhanahu wa ta'ala). Przemoc wobec Muzułmanek wynika bardzo często z owego wymieszania Islamu i kultury; niezależnie od tego czy kultura ta jest pre-islamska czy jest nowoczesnym globalnym materializmem. Prawa, które Allah ta'ala przyznał kobietom są nieustannie ignorowane na korzyść norm kulturowych.
Wreszcie, niektórzy Muzułmanie chcieliby ukamienować Proroka! Ignorują, zniesławiają, prześladują a nawet zabijają pisarzy i działaczy, którzy głoszą niewygodne opinie odnośnie obecnej sytuacji Muzułmanek. W większości przypadków nie ma to żadnych podstaw w Islamie (aczkolwiek – kulturowe podejście do „hańby” mogłoby tego wymagać) i przynosi skutki odwrotne do zamierzonych; status „uchodźcy” na Zachodzie, sława, kariera i międzynarodowe prestiżowe nagrody czekają na kobiety (i mężczyzn), którzy są „wystarczająco odważni” by „podnieść welon” odnośnie kwestii opresji Muzułmanek. Wielu z stara się ewidentnie zdyskredytować Islam i sprowadzić Muzułmanów z właściwej drogi, niewielka liczba szczerze przejęta niesprawiedliwością, którą ogląda - nie znajduje po prostu innego sposobu, aby o niej mówić. Niestety, wiele grup Muzułmańskich stara się zepchnąć na margines takich aktywistów (i aktywistki), aby nie zrazić potencjalnych konserwatywnych popleczników.
Po trzecie, niektórzy z Muzułmanów - obiecują przyszłą utopię. Opresję kobiet w danym kraju wiążą bezpośrednio z panującymi, skorumpowanymi nie-Islamskimi rządami. Jesteśmy zapewniani, iż kiedy wojna zostanie wygrana, lub kiedy zostanie ustanowiony Islamski rząd, porządek wróci sam. To podejście ignoruje kulturowe indywidualne podstawy opresji. Policja rządowa może zachęcać ludzi, by zaniechali aktów opresji na kobietach, lub nawet może powstać policja to tego powołana, ale ludzie i tak sami decydują czy robić to czy nie. Społeczne, moralne i ekonomiczne czynniki, które kształtują ludzi i ich wybory, nie ulegną nagłej zmianie wraz ze zmianą rządu.
Allah subhanahu wa ta'ala wezwał Muzułmanów by byli ummatan „narodem środka” (Koran 2:143), broniącym sprawiedliwości nawet wbrew samym sobie.
Ci, którzy podążą tą drogą, muszą podjąć się realizacji czterech różnych procesów.
Po pierwsze, przeprowadzić szczerą i szczegółową analizę sytuacji Muzułmanów, mężczyzny, kobiety i rodziny w danej społeczności, biorąc pod uwagę dzielące ich różnice takie jak klasa, wiek, pochodzenie, wykształcenie, albowiem różnice te często owocują różnymi życiowymi doświadczeniami.
Towarzyszyć temu musi szerzenie wiedzy zgodnie z Koranem i Sunną - o zakresie ról, odpowiedzialności oraz praw, nadanych przez Allaha subhanahu wa ta'ala każdej osobie. Aby wypełniane były one w sposób idealny należy uczciwie skonfrontować je z realiami życia danej społeczności. Uwagę należy skupić na kwestiach etnicznych, a nie tylko - prawnych. Należy przeanalizować poglądy na świat i charakter Towarzyszy, mężczyzn i kobiet, biorąc pod uwagę jakimi byli ludźmi, jak wyglądały ich relacje, jak przeobrażała się ich tożsamość kulturowa aby sprostać wymogom Islamu.
Po porównaniu ideałów i stanu faktycznego, należy przeanalizować przyczyny rozbieżności które między nimi zachodzą. Niewątpliwie pojawią się kwestie natury prawnej, etycznej i kulturowej, od ignorancji lub braku szacunku dla jasnych zasad prawnych (np. udział kobiet w spadku), przez problemy etyczne (kiedy w sprawach rozwodowych wypaczana jest litera prawa, krzywdząc ogromnie kobiety), po kwestie kulturowe (kiedy np. bracia traktujący kobiety zgodnie z Sunną - nazywani „nie-męskimi”). Należy omawiać specyficzne czynniki społeczne, ekonomiczne, moralne, polityczne i inter-personalne.
Wreszcie, należy określić środki, które można zastosować wobec konkretnej społeczności, aby rozwiązywać jej problemy, koncentrując się na specyficznych kwestach w odpowiednich dla nich kontekście.
Czynniki takie jak brak wiedzy o Islamie, presja społeczna, poglądy kulturowe, ubóstwo lub stopień zamożności, presja polityczna również należy wziąć pod uwagę. Niezbędnym jest rozpatrzenie doświadczeń innych ruchów Islamskich dotyczących podobnych problemów, oraz analiza efektów uzyskane za pomocą danych środków, umożliwiająca ocenę - które z nich (środków) odniosły największy skutek.
Te cztery procesy muszą być procesami ciągłymi, poddawanymi nieustannej weryfikacji, ze względu na fakt ciągłej zmiany okoliczności. Przede wszystkim, nieustanne starania muszą być czynione w celu wyedukowania wszystkich Muzułmanów, mężczyzn i kobiet, odnośnie ich ról, odpowiedzialności oraz praw, jakie im przysługują.
Niektóre z problemów pozostaną, gdyż jest to długi proces zmian, nie zaś forma, w którą Muzułmanie mogą zastać „odlani” . Islam nie jest filozofią utopii. Także pewne kwestii, takich jak te dotyczące różnic prawnych, nie da się tak łatwo rozwiązać.
Ponieważ celem tego procesu nie jest zaprowadzenie świeckiej utopii, tak jak wyobrażają to sobie Narody Zjednoczone, Muzułmanie mogą spodziewać się, iż “interwencją” wciąż będą zagrożone nawet (czy może przede wszystkim) najbardziej prawowierne społeczności Islamskie. Mimo to, ostatecznie, poprzez proces zaprowadzania sprawiedliwości wobec uciskanych w naszych społecznościach, i oczyszczania naszego życia ze skazy na nasz wspólny rachunek, możemy także pozbawić naszych wrogów pretekstu do atakowania nas w każdej chwili i pod każdym pozorem.
Dzięki tym przemianom, moglibyśmy zaprzestać, Insha'Allah, żałośnie prosić o kawałek miejsca na ziemi, na którym moglibyśmy chronić naszą "kulturę" i pielęgnować nadany nam przez Allaha status 'ibaad-Allah- "sług Allaha", a nie - umierających lub martwych norm kulturowych.
Możemy uczynić krok od defensywnego odpierania zarzutów, którym przyznajemy - w najgłębszych pokładach siebie samych – pewną słuszność, lub od rozdarcia między troską o sprawiedliwość a lojalnością wobec społeczności lub własnej tożsamości, ku podtrzymywaniu sprawiedliwości, nawet wbrew samym sobie. Możemy zaprzestać oskarżać państwo, uczonych i naszych wrogów” za nasze problemy, i zacząć od zmiany samych siebie, albowiem jedynie wtedy, Allah ta'ala zmieni stan ludzi.
Niechaj Allah wesprze nas w naszych celach. Amiin.

Muslimedia: November 1-15, 1999
Autorka: Aisha Geissinger; Tłum: Umm Ammar