grudnia 12, 2008

Muzułmanie a wigilia

Islam to prosta religia, bazująca na szczerej wierze w Jedynego Boga – Allaha, w Boga, który stworzył nas i wszystko wokół, który jest wieczny, bez początku ani końca, nie urodził się i nie umrze. Boga, który jest Miłosierny, może wybaczyć ludziom wszystkie grzechy. Wszystkie, poza jednym. Dodawaniem Mu współtowarzyszy, uznawaniem boskości kogokolwiek lub czegokolwiek innego. To właśnie główna nauka islamu.

To dlatego wierzący muzułmanie tak dużą uwagę przywiązują do tego, aby cześć oddawać tylko swojemu Stwórcy i szerokim łukiem omijać wszelkie przejawy politeizmu.

Za jeden z takich przejawów uznawane jest przyłączanie się do obchodzenia świąt celebrowanych przez innowierców, jak na przykład grudniowe święta – tzw. „Boże Narodzenie”. Nie można jednocześnie wierzyć, że Bóg jest Wieczny i obchodzić Jego narodzenia. Nie można też wierzyć w Jedynego Boga, a jednocześnie poprzez dołączanie się do świętowania narodzin Jezusa-boga (który według islamu jest prorokiem, nie zaś Bogiem, czy synem Boga) wyznawać, że „nie ma boga poza Allahem (Bogiem Jedynym)”, co jest warunkiem bycia muzułmaninem.

Wymaganie od muzułmanina czy muzułmanki obchodzenia takowych świąt jest jak żądanie, aby porzucił on/ona swoją religię. Stawia się wtedy taką osobę w bardzo przykrej sytuacji, gdyż jest to postawienie przed wyborem „ja albo Bóg”.

To dlatego czas świąt grudniowych jest dla wielu muzułmanek-konwertytek tak trudnym czasem. Czasem, kiedy trzeba albo postąpić wbrew sobie, świadomie zgrzeszyć i czuć ogromne wyrzuty sumienia, albo zranić swoich najbliższych (jeśli nalegają na przyłączanie się do świętowania). To dlatego wiele z nas patrzy, jak by tu uciec od takiego rozwiązania. Często stara się być wtedy jak najdalej, mieć tysiąc innych zajęć, których przełożyć absolutnie nie można, nagle się rozchorować, albo znaleźć jeszcze inny pretekst.

W świetle prawodawstwa islamskiego nie jest grzechem samo przebywanie w tym czasie z ludźmi innej religii, jeśli nie wiąże się to z intencją świętowania czy przytakiwania praktykom chrześcijańskim. Natomiast już „otoczka”, jak śpiewanie kolęd, łamanie się opłatkiem czy inne czynności powodujące branie czynnego udziału w świętowaniu jest zakazane.

Mamy więc zestresowaną muzułmankę (czy muzułmanina), która bardzo przeżywa taką sytuację i działa wbrew sobie jeśli się na taki krok zdecyduje, za to rodzina jest zadowolona, lub muzułmanka pozostaje nieugięta i nie uczestniczy w święcie, a rodzina jest zdruzgotana. Bardzo rzadko zdarza się, że w takiej sytuacji każda ze stron żyje „po swojemu”, nie spędzą tego czasu razem, a jednocześnie obie będą zadowolone.

Jest to bardzo trudne, gdyż często nasze rodziny nie wyobrażają sobie wigilii bez nas. Szczególnie, gdy w dodatku mieszkają z muzułmanami w jednym domu. Dlatego zamiast „próby sił”, czekania kto ustąpi, warto zastanowić się nad kompromisem. Bo w końcu ciężko jest spędzić miły czas wiedząc, że krzywdzi się kogoś, fundując mu przymusowe uczestnictwo i wewnętrzny konflikt. A przecież wcale tak nie musi być. Wystarczy, że każda ze stron pójdzie na ustępstwo, każdy coś z siebie da, a zaowocuje to miłą atmosferą. A na tym chyba każdemu zależy.

Dlatego właśnie zdecydowałam się napisać, próbując ukazać naszym rodzinom w czym tkwi problem i licząc na zrozumienie także i nas – muzułmanek, które skoro przeszły na islam, znaczy to, że naprawdę uznają tę religię i chcą postępować według jej zasad, nie krzywdząc jednocześnie najbliższych. Bo to nie jest złośliwość z naszej strony, że nie chcemy uczestniczyć w czymś, co jest nam surowo zabronione i postrzegane jest za największy grzech.

Dzięki Bogu czasem udaje się wypracować kompromis w takiej mieszanej (wyznaniowo) rodzinie. Przykładem może być wigilia. Można wcześniej przysiąść i ustalić pewne szczegóły, co sprawi, że i muzułmanka będzie się czuła komfortowo, nie postępując wbrew swojej religii, i jej chrześcijańska rodzina będzie się cieszyć, mając wszystkich najbliższych przy sobie. Jak zatem rozwiązać problem?

1. „Wieczerza wigilijna”. Dla rodziny chrześcijańskiej symbol zbliżających się świąt. Przywiązuje się do niej wielką uwagę. Jednak dla muzułmanów będzie to zwykły posiłek. Nie można zmusić ich wtedy do postu, czy innych praktyk chrześcijańskich (bo mimo, że kolacja wigilijna od jakiegoś czasu nie musi składać się już tylko z dań postnych, w większości domów nadal tak jest). A przecież nie stanie się nic złego, jeśli obok dań tradycyjnych stanąłby także jakiś przysmak naszych konwertytów. Jeden czy dwa półmiski przecież niczego nie zmienią, a sprawią cuda (poprawią samopoczucie muzułmanów, utwierdzą ich w przekonaniu, że nie zmusza ich się do postępowania narzuconego przez siebie i określonego wymogami chrześcijańskiej tradycji.) Aby zaoszczędzić sobie problemów związanych z przygotowywaniem, można po prostu zrzucić to na barki samych muzułmanów („Jeśli chcesz/chcecie zjeść coś innego niż tradycyjne dania, to przynieście ze sobą co tam chcecie”).

2. Prezenty. Obdarowywać się prezentami można każdego dnia w roku, o każdej porze dnia i nie ma w tym nic złego, wręcz przeciwnie. Natomiast te wręczane w dniu świątecznym są już powiązane ze świętowaniem, z radością jaką ten dzień ze sobą niesie, podkreśleniem niezwykłości takiego dnia. Jednak jeśli dla muzułmanów dzień ten jest jak każdy inny, żeby uniknąć stwarzania pozorów celebrowania święta, wykraczającego poza ramy ich religii, nie przyłączają się tego konkretnego dnia do wymiany prezentów. Takie stanowisko to nie tylko nasza prywatna opinia, ale punkt widzenia uczonych muzułmańskich, którzy swoimi fatłami (opiniami opartymi na prawie muzułmańskim) sugerują nam co jest nam dozwolone, a co nie. Dlatego najlepszym rozwiązaniem byłoby obdarowywanie się z pominięciem muzułmanów, a jeśli jest to niewygodna sytuacja, zawsze można takie prezenty wręczyć przed ich przyjściem, po wyjściu, lub w chwili, gdy na przykład pójdą pozanosić do kuchni brudne naczynia po skończonej kolacji.

3. Kolędy. Świąteczną atmosferę tworzy się nie tylko tego jednego dnia. Już wcześniej, a także w same święta i później wszędzie rozbrzmiewają kolędy. Muzułmanie robią co mogą, aby ich nie słuchać, gdyż pomijając inne kwestie, przede wszystkim nie zgadzają się z ich treścią, gdyż głównie to nadmierne wychwalanie Jezusa, wynoszenie go do rangi boga („bóg się rodzi...” itp.). Jest tak dużo czasu na śpiewanie kolęd, a i bez nich wigilia dla chrześcijan jest szczególnym dniem i towarzyszy jej niezwykła atmosfera. W czasie kolacji na przykład raczej kolęd się nie śpiewa (nawet ciężko byłoby z pełnymi ustami ;) a i tak cała rodzina czuje niezwykłość tego dnia. Dlatego warto byłoby się zastanowić, czy wielkim wyrzeczeniem byłoby powstrzymanie się od kolędowania na ten krótki czas i zastąpieniem go miłą rozmową?

4. Opłatek. Nie jest to wielka tragedia, kiedy muzułmanie nie podzielą się z rodziną opłatkiem, czy nie złożą życzeń świątecznych (uznając wigilię za zwykły dzień i nie „świętując”). I nie będzie to wcale niezręczna sytuacja, jeśli naszych muzułmanów poprosimy wtedy o wyświadczenie przysługi (lub też przyjmując ich dobrowolną chęć pomocy), a niech w czasie łamania wyciągną z wody dogotowujące się uszka, naleją barszcz do wazy czy kompot do dzbanka. Miło będzie usiąść do nakrytego już stołu, na który przyniesiony zostanie gorący jeszcze barszczyk, nieprawdaż? A życzenia? Przecież muzułmanie i tak dobrze życzą swoim rodzinom, nie tylko w tym jednym dniu, ale i zawsze. Pamiętajcie o tym, kochani. Fakt, że w tym dniu nie wypowiadają (często wymuszonych) słów nie oznacza, że nie szanują swoich najbliższych.

I to chyba wszystkie „punkty sporne” dotyczące tego dnia. Komuś może się wydawać, że to dużo, że jest to ciężko zrealizować. Jednak w praktyce tak źle to nie wygląda. Ręczę za to nie tylko ja – muzułmanka wywodząca się z rodziny chrześcijańskiej, ale potwierdzili to także moi rodzice, którzy po tak zorganizowanej wigilii spytani jak minęła, odpowiedzieli: „To był wspaniały dzień”.

Monika

7 komentarzy:

  1. Salam! Dziekuje Moniko, wspanialy post :-)Ad punktow spornych, ktore opisalas i moich doswiadczen:

    Kolacja wigilijna i jej postny (czyt: niemiesny) charakter mnie sa wlasciwie na reke, kiedy jestem w domu rodzicow w swieta. W Polsce miesa nie jadam (bo nie jest halal), a wszelkie inne wigilijne przysmaki palaszuje z przyjemnoscia: zupa grzybowa, sledziki, groch z kapustka, mmmm, az mi slina cieknie, hehe. Wiec jem kolacje razem z nimi, jak codzien. Nie robie na ten moment specjalnych dan dla mnie. Pamietam, kiedy raz moja mama widzac, ze jem obiad (podczas gdy reszta rodziny sie od niego powstrzymywala na znak postu) zwrocila mi uwage, ze moglabym sie powstrzymac, bo przeciez post. Wiec odpowiedzialam grzecznie, ze ja mam swoj post za soba i nikogo z rodziny nie prosze w ramadan, by poscili ze mna :)

    Odnosnie oplatka, za pierwszym razem, kiedy sie z nimi nie podzielilam, tato zaczal mowic, ze przeciez tylko sobie dobrze zyczymy, etc, wiec odpowiedzialam mu, ze ja tez im dobrze zycze i o to wszystko, czego im zycze codziennie modle sie do Boga, a to duzo skuteczniejszy srodek niz wypowiadanie zyczen sobie nawzajem ;)

    Na koniec, jesli idzie o koledy, rozumiem, ze dla wielu Polakow, swieta bez nich to nie swieta. Dlatego, kiedy zaczynaja rozbrzmiewac z glosnikow telewizora, wychodze do kuchni lub ide do pokoju.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Konohanahime :-) tak, moglam byla zjesc ten obiad na osobnosci, tak samo jak moi rodzice mogliby mnie glodna (duzo bardziej glodna i spagniona niz oni :P), kiedy ja poszcze bedac u nich w domu ;) Ale ja tego nie wymagam, ani nie intepretuje jako brak milosierdzia ;) Wiedz tez, ze nie bylo to objadanie sie na oczach niczyich ani tez nikogo tym nie zdenerwowalam. Moja mama zwrocila mi uwage nie dlatego, ze nie wypadalo mi sie objadac przy poszczacych, czy bo to ja denerwuje, ale zebym przylaczyla, czy kontynuowala pewna praktyke chrzescijan, co dawniej robilam ;-) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Problem? Alez w czym? :-)
    Nt ramadanu i modlitwy insza Allah w oddzielnym watku. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Aj konohanahime, dla mnie nie jest problemem, ze moi rodzice jedza na moich oczach, kiedy ja poszcze, ani nie interpretuje tego jako brak szacunku i vice versa. Wiec po "problemie" ;) I wspominajac akurat o mojej rodzinie, nieskromnie mysle, ze wzajemnego szacunku do siebie w sensie religijnym mamy na prawde b. duzo :D Szczegolnie jak porownam z niektorymi znanymi mi przypadkami. I chwale za to naszego Pana!

    OdpowiedzUsuń

Uprzedzamy - komentarze niecenzuralne, obraźliwe, szerzące nienawiść i uprzedzenia, bądź zawierające linki do stron wypaczających nauki islamu lub przyczyniających się do niszczenia dialogu nie będą publikowane.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.